reklama

Listopad 2009

reklama
Hej dziewczyny!
Nowy dzień - nowy, lepszy humor:-D

Zaraz śniadanko (choć Asia już się pożywiła Julki chipsami i bananem:baffled:) i kierunek SOPOT.
Miał ze mną jechać brat, ale jadę sama z dziewczynami, najpierw na plażę poleżeć (hehe) i pomoczyć nogi, a na 14-stą do Martolinki:-)

Mam nadzieję że wrócę żywa:-D tym bardziej że jedziemy ciapągiem...
 
Witam i ja!
A my toczymy walkę z mrówkami, uroki mieszkania na parterze i posiadania terenu zielonego koło... musimy zastosować chemię, bo zaatakowały na całego nasze mieszkanie i mamy dość...
Zazdroszczę moczenia nóg w morzu i spotkań, ja niestety dziś muszę na jakąś godzinkę podjechać do roboty.. ehh
Życzę miłego dnia...
 
hej niedzielnie
anawawka współczuje mrówek , pamiętam jak u rodziców mieliśmy faraonki oj to było okropne , na starym mieszkaniu mieliśmy za to problem z muszkami ,wyglądały jak owocówki ale wylatywały z odpływu w zlewie , no i nakupowałam różnych środków żeby je zwalczyć a okazało się że wystarczyło że się z piwnicy pod nami litwińcy wyprowadzili i muchy chyba poszły razem z nimi ;) (u nas są piwnice mieszkalne) \
ale wam dobrze z tymi spotkaniami , u mnie dzisiaj w końcu słońce i troszkę się ociepliło więc po obiedzie gdzieś sobie skoczymy :)
aha i moje maleńtwo się dzisiaj rano na mnie wypieło hehehe
 
witam upalnie :/
oj jak się popiekłam buuuu boli oj boli. Bylismy na festynie z okazji dnia dziecka. Skwar strasnzy a tam zdnego drzewa. Opóźnienie mieli okropne i dopiero jak wychodzilismy to wszystko działalo. A. z kub stali godzinę w kolejce na dmuchny zamek a Kuba wlazł n górę i zastrajkował, musiala obsluga po niego wchodzić hehe cąłe szczęście nie maił pomyslu stać w kolejnych klejkach na inne dmuchańce (cho były naprawdę fajne al musiałoby być ich z 100 razy tyle żeby coś z tego było, bo godzinna kolejka to moim zdaniem przegięcie). Wróciliśmy na sygnale, bo michał mega śpiący ale w domu usnąć ne mógł, bo juz go bardzo kupa męczyła, wiec jesczez powalczyliśmy 2 godzinki :/ i teraz wreszcie usnał. Już nie mam siły i pomysłów do tych kup. Jakś chyba psychiatra by się przydał.

A w przedszkolu podobno afera o Kubę :D ja go nie posłałam do końca tygodnia do przedszkoal żeby mu nie było przykro jak dzieci będą opowiadaly, rysowały itd a tam heca, bo ponoć wychowawczyni Kuby nic nie wiedziała, ze dyrekcja do mnie dzwoniła i prosila by nie jechal. No ciekawa jestem co jutro mi powie w takim razie.
 
reklama
I dotarłam do domu:-D

Na peronie zajarzyłam, ze raczej małe szanse na wejście z wózkiem do środka:szok: na szczęście za każdym razem znalazła się osoba chętna do pomocy i było ok:tak:

O 11 już byczyłyśmy się na plaży;-) Fajnie, bo młoda bała się wody i miałam spokój:tak: Ludzie kąpali się jak szaleni, trochę się dziwię, bo woda jeszcze nie przekwitła. Mnóstwo glonów i żółtego pyłku... Wysadzanie dzieci niedaleko koca też mnie nieźle zaskoczyło:dry: najśmieszniej było jak mama wysadziła córę, a chwilę potem na to miejsce rozłożyli się nowi plażowicze...

I miałyśmy szczęście bo trafiłyśmy na obchody Dnia Dziecka - więc dużo atrakcji za darmochę w tym dmuchane zamki i zwiedzanie policyjnego auta.
Asia z zapałem rysowała kredą po chodniku:tak:

A potem smakowity obiad u Martolinki, plac zabaw i pysszzzneee lody:-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry