reklama

Listopad 2009

Moj jezdzi praktycznie po calej Anglii czasami ale wtedy sie jakos tak nie martwie jak leci samolotem, nie wiem czemu. A przeciez wiecej wypadkow samochodowych. No ale jakos te samoloty mi siedzą zawsze w glowie:tak:
Ja nie lubie za bardzo latać, zawsze czuje jakis strach wiec moze dlatego.

Ania mojego tez ciezkow wyciagnac z domu, chociaz ostatnio jakby troche sie to zmienilo
 
reklama
O rany ale sie narobilo...:-(

Cleo wspolczuje takiej ''kolezanki''...bardzo niemila sytuacja...ale co ona mogla donosic do szefa...czy jego interesuje Twoje zycie prywatne??kurcze nie kumam tego...bo przeciez o pracy zawsze wypowiadalas sie w superlatywach i bylas bardzo zadowolona ze pracujesz...

Kilolku ja mam jednego lobuza w domu, ktory kompletnie sie nie slucha w sklepach...wiec i tak Cie powdziwiam ze wybierasz sie z nimi czasem gdzies sama( oczywiscie rozumiem ze nie masz wyjscia) ale ja unikam jak tylko moge wspolnych zakupow z Vicky ...

Polaa Ty sie relaksuj kobietko!!!!!!:-)

Maxwell super ze juz wychodzicie!!!Mam nadzieje ze Martusia bedzie sie czuc lepiej!!!

Martolinka wlasnie zobaczylam Twoj suwaczek-wow zostaly rownotkie 4 tygodnie!!!!

Banana zycze wytrwalosci...no i zdrowka dla Was obu!!!


My dzisiaj prawie cale popoludnie spedzilysmy na dworze...bylo pieknie-15 stopni i sliczne sloneczko...Vicky wpadala w histerie jak kazalam jej isc do domu...przeciez na dworze jest duzo lepiej!!!:-D moj mezulek zostal za mnie w pracy a ja mialam sporo planow aby zrobic konkretnme rzeczy ( np spakowac nas na weekend) no ale sloneczko wygralo i nie zrobilam praktycznie NIC!!!;-)

Jezeli chodzi o kolezanki to ja poznalam na szkole rodzenia i basenie dla brzuchatek bardzo fajne dziewczyny, wszystkie polki wiec teraz w sumie mamy taka ekipe na wszelakie okazje, no i co najwazniejsze wszystkie mamy dzieci-dziewczynki z jednego rocznika:tak: no i jedna z tych dziewczyn jest mi blizsza i bardzo czesto sie z nimi widujemy i zawsze mozemy na siebie liczyc...wiec wq sumie narzekac nie mam na co :-)

moja niunia juz spi i ja chyba tez bede uciekac bo oczka mi sie kleja a jutro znow pobudka o 4:30:baffled::nerd:
 
Witam wszystkich:-)

CLEO oj współczuję ci co za chamscy ludzie, a ich ciekawość......- szkoda gadać:szok:

POLA ale ci fajnie, cisza, spokój, odpoczynek i zero stresu- normalnie żyć nie umierać:tak: Ja też jak mój gdzieś wybywa dalej,, martwię się i zawsze jakieś głupie myśli mi do głowy przychodzą:szok: , bo na co dzień jest kierowcą więc też mam stresa ale już się przyzwyczaiłam.

Jeśli chodzi o przyjaciółki to mam 2- jedna to od dzieciństwa-jest prze kochana i zawsze gdybym tylko potrzebowała czegokolwiek ona zawsze pomoże, nawet w środku nocy:tak: jest jak moja siostra-bardzo ją kocham:tak:. No a druga to od liceum i przez studia- też jest wspaniała i naprawdę jedyna w swym rodzaju, choć przeszła w życiu na prawdę wielkie nieszczęście, jest uśmiechnięta i zawsze poda pomocną dłoń.:tak:
To są takie dwie wspaniałe PRZYJACIÓŁKI, ale nie mieszkają daleko- 15 min samochodem, a tutaj na miejscu mam też sporo koleżanek które tez bardzo lubię, ale poznałam je tutaj dopiero gdy się przeprowadziłam z blokowiska:tak:
 
Ostatnia edycja:
Jacku - a może byś żonę przekonał do jakiegoś forum, nie koniecznie dzieciowego, ale jakiegoś związanego z pasjami. Na forum można znaleźć bratnie dusze, przyjaciół

Ja mam jedną, kochaną przyjaciółkę, matkę chrzestną mojej Zuzi, jest wspaniała, cudowna i w każdej sytuacji mogę na nią liczyć. Chociaż jest panną, ostro zakręconą i ma zupełnie inne życie niż ja to super się czasem spotkać i oderwać od gadania o dzieciach i pieluchach.
Koleżanek mam kilka, większość z piaskownicy:-D, z jednym małżeństwem się zaprzyjaźniliśmy w zeszłym roku do tego stopnia że nasze dzieci do jednego przedszkola daliśmy i planujemy wspólne wakacje. Poznaliśmy się na placu zabaw:tak:
 
Agrafka jak ja Ci zazdroszczę koleżanek.Ja nie mam nikogo :-( pewnie sobie tego wyobrazic nie możesz nawet..ale nie mam tu nikogo z kim moge iśc na kawę,czy do kogos..czy nawet z dzieckiem...Igi biedny sam się bawi.NAwet osttanio na placu sam...nie biegl do dzieci...ale był wesoły wariowal na całego.Ja natomiast nie mam do kogo geby otworzyć,wyżalić się nic:-(

wszytskie moje znajome,przyjaznie porozłaziły sie po Polsce...i kontakt tylko tel lub net :-(
to Witaj w Klubie,ja tez nie mam tu nikogo (teraz Kilolka poznałam,ale ona coś nie chętna do koleżeństwa chyba ze mną :-D )
a tak to siedze w chałupie albo wyjdę na spacerek,ale nie potrafie tak zagadać do kogoś
a chciałabym mieć koleżankę taką do wszystkiego (do pogaduszek,do kawki,do narzekania,do wypłakania,do wypicia,do balowania itp...)
nie mając nikogo (w sensie koleżanki) czuje że szybciej sie starzeje
 
oj tam glupoty gadasz! niechetna! nie niechetna tylko uziemiona :-( u mnie zawsze drzwi otwarte, zapraszam
A na wczorajsze spotkanie do ktorego nie doszlo przez zasmarkancow to nawet tate uprosilam zeby nas zawiozl na ten plac zabaw a potem odebral :tak: zobacz jak sie staram

Mialam dzisiaj ambitny plan okleic rozne elementy przed sobotnim malowaniem i oczywiscie co? tasmy mi zabraklo, no wsciekla jestem.


Slyszeliscie o nowych faktach ws Madzi????:szok::szok::szok:
http://www.tvn24.pl/0,1739073,0,1,p...rto-pozbyc-sie-dziecka-spisane,wiadomosc.html
 
Ostatnia edycja:
ja juz po spotkaniu :)
bylo na koncu miasta, ale fajnie bylo pogadac, mimo ze glownie o dzieciach :)
u mnie w pracy dziewczyny to głównie młode mamy, dzieci w wieku od 6 tygodni do 3 lat. jednak koleżanka bezdzietna i jedna ma dwoje dorosłych, ale mozna fajnie pogadac.

przerazenie mnie ogarnia na mysl o uziemieniu za 2 miesiace, bo nawet jak tu do mnie przyjadą to nie ma za bardzo gdzie sie spotkac, bo moja dzielnica to kawiarniana pustynia...

jacku, ja rozumiem przygnębienie Jagody - taka samotnośc w sensie braku znajomych jest straszne i mnie tez dobija. Dlatego bardzo sie ciesze ze jakos tak sie teraz z dziewczynami z pracy skumplowalysmy na kawke czy do teatru, jest mi to bardzo potrzebne...
 
oj tam glupoty gadasz! niechetna! nie niechetna tylko uziemiona :-( u mnie zawsze drzwi otwarte, zapraszam
A na wczorajsze spotkanie do ktorego nie doszlo przez zasmarkancow to nawet tate uprosilam zeby nas zawiozl na ten plac zabaw a potem odebral :tak: zobacz jak sie staram

Mialam dzisiaj ambitny plan okleic rozne elementy przed sobotnim malowaniem i oczywiscie co? tasmy mi zabraklo, no wsciekla jestem.


Slyszeliscie o nowych faktach ws Madzi????:szok::szok::szok:
przed chwila przeczytalam... szok normalnie... :-(
 
kilolku miałam to samo wrzucić

urodzisz to nadrobimy spotkania

aj rozumiem że się kiepsko czujesz i nie masz siły łazić (osobiście nie znosze ciąży bo to dla mnie cieżkie czasy,źle znosze) wieć rozumiem Cię
ale jeszcze troche i będziemy sobie wspólnie grilować i zaprosimy też CLEO (o ile zechce)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry