O rany ale sie narobilo...:-(
Cleo wspolczuje takiej ''kolezanki''...bardzo niemila sytuacja...ale co ona mogla donosic do szefa...czy jego interesuje Twoje zycie prywatne??kurcze nie kumam tego...bo przeciez o pracy zawsze wypowiadalas sie w superlatywach i bylas bardzo zadowolona ze pracujesz...
Kilolku ja mam jednego lobuza w domu, ktory kompletnie sie nie slucha w sklepach...wiec i tak Cie powdziwiam ze wybierasz sie z nimi czasem gdzies sama( oczywiscie rozumiem ze nie masz wyjscia) ale ja unikam jak tylko moge wspolnych zakupow z Vicky ...
Polaa Ty sie relaksuj kobietko!!!!!!:-)
Maxwell super ze juz wychodzicie!!!Mam nadzieje ze Martusia bedzie sie czuc lepiej!!!
Martolinka wlasnie zobaczylam Twoj suwaczek-wow zostaly rownotkie 4 tygodnie!!!!
Banana zycze wytrwalosci...no i zdrowka dla Was obu!!!
My dzisiaj prawie cale popoludnie spedzilysmy na dworze...bylo pieknie-15 stopni i sliczne sloneczko...Vicky wpadala w histerie jak kazalam jej isc do domu...przeciez na dworze jest duzo lepiej!!!

moj mezulek zostal za mnie w pracy a ja mialam sporo planow aby zrobic konkretnme rzeczy ( np spakowac nas na weekend) no ale sloneczko wygralo i nie zrobilam praktycznie NIC!!!;-)
Jezeli chodzi o kolezanki to ja poznalam na szkole rodzenia i basenie dla brzuchatek bardzo fajne dziewczyny, wszystkie polki wiec teraz w sumie mamy taka ekipe na wszelakie okazje, no i co najwazniejsze wszystkie mamy dzieci-dziewczynki z jednego rocznika

no i jedna z tych dziewczyn jest mi blizsza i bardzo czesto sie z nimi widujemy i zawsze mozemy na siebie liczyc...wiec wq sumie narzekac nie mam na co :-)
moja niunia juz spi i ja chyba tez bede uciekac bo oczka mi sie kleja a jutro znow pobudka o 4:30

