kilolku, no ja własnie nie zaryzykuję farbownia w domu już, za dużo złych doświadczeń z żółtym blondem

Ale chyba właśnie tak zrobię, na farbę się umówię popołudniu jak bedzie M, a na strzyżenie pójdę z małym.
maxwell, no właśnie ja widzę, ze Ali zazdrosć zaczyna przybierać teraz takie fizyczne wymiary, albo raczej objawy

. Myślę że zaraz nastąpi czas kiedy bedzie to trochę przenosić na Wojtka, ale mam nadzieję, że jakoś to minie.
Dużo z nią rozmawiam, staram się tłumaczyć i zrozumieć każdy jej nerw, M też mi sporo pomaga, przy jego braku cierpliwości widzę, ze naprawdę bardzo się stara, zeby mi pomóc i jednocześnie Ali nie skrzywdzić. Niestety jedną z metod przy najgorszych aferach jest wyniesienie Ali do jej pokoju przy jej rozpaczliwym NIE NIE NIE, serce mi pęka, ale widze że to pomaga się jej wyciszyć i czasami już naprawdę nie ma innego wyjścia.
No, zjadłam kanapkę z serem żółtym, zobaczymy czy Wojtkowi nie zaszkodzi. Mam taką ochotę na owoce ze oszaleję, ale boję się trochę że go uczulą, więc poczekam do końca czerwca :/. Jagody i maliny powinny być w miarę bezpieczne...