Uff, nadrobiłam zaległości, ponad 40 stron przeczytałam tylko z dwiema przerwami na karmienie
Trusia- gratuluję pozbycia się kłopotu z "zielonym"
Holly- na zdjęciu które zamieściłaś wyglądasz prześlicznie. Zazdroszczę Ci, że Leoś jest takim aniołkiem w nocy.
Skorpionica- podziwiam samozaparcia w myciu okien. Moje umyła mi mama we wrześniu, bo ja już musiałam się oszczędzać i bardzo jej za to dziękuję, bo teraz to na pewno bym nie dała rady ich myć, a wyglądałyby zapewne tragicznie

Agrafka- gratuluję "odkrycia" Oilatum, aby działał do końca
Joaś- film "J&J" na mnie też wywarł duże wrażenie, ale książka jest jeszcze lepsza, gorąco polecam
Gródnióweczka- co do jedzenia po porodzie, to moje menu za bardzo się nie zmieniło. Nie jadam jedynie cytrusów, niczego co zawiera kapustę i cebulę, nie piję napojów gazowanych. Nabiału zawsze jadłam dużo i nadal jem, raz w tygodniu schabowy musi być, usmażony jak się patrzy. Piję ok 3 litrów wody Dobrawy dziennie, jedną kawę rozpuszczalną dziennie, jedną herbatę i rozcieńczony pół na pół z wodą sok jabłkowy. Słodycze jem, oczywiście w niewielkich ilościach, do minimum ograniczyłam produkty zawierające czekoladę. Póki co taka dieta służy mojej Zosieńce. Ogólnie uważam, że nie można dać się zwariować, trzeba pewne rzeczy wyeliminować (cytrusy, czekolada, kapusta) ale resztę jeść i obserwować dziecko, jak nic się nie dzieje znaczy można jeść normalnie
