Witajcie ponownie.
Co do jazdy autkiem, to spieszę wyjaśnić, że jeśli o mnie chodzi to śmiało mogłabym jeździć, ale mój M. się uparł a ja już nie chciałąm niepotrzebnego gadania i po prostu odpuściłam. Poza tym jak on jest w pracy to zawsze mogę tatę poprosić to mnie wszędzie zawiezie.
Słuchajcie dziewczyny, bieda u mnie straszna. Nie mam prądu od ok 12-tej w południe. Dopiero w poniedziałek coś zrobią. Nawet nie wiecie jaka bieda bez energii. Sama tego nie doceniałam na codzień. Całe szczęście, że światła tylko w mojej połowie domu nie ma. Muszę tu objaśnić, że mieszkam w domu jednorodz. gdzie są 2 oddzielne mieszkania. Jedno nasze, a drugie moich rodziców. No i w naszym prądu brak. Musiałam wszystko wynieść do mamy do lodówki, prasowanie też tam no i takie tam inne... Ale u siebie to zawsze u siebie. Powiedziałam M, że jednym z plusów braku prądu jest to, że możemy w spokoju o wszystkim pogadać. Nie żeby na codzień nie było można, ale wiecie jak jest jak TV chodzi, itp. Teraz taka cisza i spokój.
Jednak wolę jak prąd jest.