reklama

Listopad 2010

to u nas byly tez prawdziwe rekordy ;) ze szpitala wyszlysmy w dzien porodu, jak Amanda miala 2 dni pojechalismy razem z nia ja zarejestrowac, bylo 0 na dworze, ona w foteliku samochodowym :) w pierwszym tygodniu bylysmy na spacerze wozkiem. nie chodzimy regularnie na spacery, bo musze wozek znosic, a i pogoda niedopisuje zawsze (mam na mysli ciapiacy deszcz przy ktorym sie przyjemnie nie spaceruje).
katar miala ze dwa razy (ten drugi raz wczoraj, pocieklo jej z nosa, dzisiaj juz nic) ktory trwal ze 2 dni, wczoraj pokaslywala, ale dzisiaj tylko rano raz juz kaszlnela.
na piersi byla 2 miesiace, teraz tylko mm moja najukochansza Smieszka :)
 
reklama
Ale gorąco tutaj było widzę,ale najważniejsze,że dzięki temu forum odżyło :-)
Holly-super napisałaś !!! Lepiej nikt nie mógł tego wszystkiego podsumować ;-)

Nasze maleństwo pierwszy krótki spacerek miało jak miał 6dni-musieliśmy jechać przez całe miasto /autem/ do szpitala zbadać poziom bilirubiny,a kolejne jego wyjście było około 2 tyg życia ...Nie werandowałam go,ale mąż brał go na rączki i spacerowali po podwórzu ...Teraz na spacery wychodzimy jak jest ładna pogoda-tak do -5'C,ale nie urządzamy długich spacerków,bo góra 45minut...
Mój mały też od urodzenia jest na MM i odpukać nie chorował :-)i miejmy nadzieję,nie będzie :-)
 
Hej :)
Mglaczek ja bym na Twoim miejscu nieźle opieprzyla ta położna. To że nie karmisz piersia nie znaczy ze nie kochasz wlasnego dziecka!! Bez sensu takie myslenie. Nie kazdemu dane jest karmienie piersia, ale kazdy kocha swoje dziecko najmocniej na swiecie. I wiez można zbudowac inaczej nie tylko karmiac piersia.
 
Forum się ożywiło bo już nie jesteśmy bojącymi się o to żeby dziecko urodziło się zdrowe kobietami w ciąży tylko matkami-lwicami i każdy broni swoich metod :):) hehe co z nas będą za teściowe....

Mój też w pierwszym tygodniu życia był bardzo dużo na świeżym powietrzu.
 
Ja sobie obiecuję że nie będę robić na pewno tego czy tamtego... ale jak mi przyprowadzi jakąś tlenioną blondi w mini różu i białych kozaczkach to :angry: najlepiej żeby była taka jak ja... :-) heh żart oczywiście... może być ciut grubsza ;-)

Amerie nawet nie wyobrażam sobie co teraz przeżywacie. Mam nadzieję że ominie Was najgorsze i że małemu szybko to przejdzie :-(
 
Ja sobie obiecuję że nie będę robić na pewno tego czy tamtego... ale jak mi przyprowadzi jakąś tlenioną blondi w mini różu i białych kozaczkach to :angry:

To może nie być blondi a blondyn ;-) Mój mąż tak sobie ciągle żartuje jak słyszymy, że do naszego syna kobitki będą waliły drzwiami i oknami.
Ja za to synkowi w żartach już mówię, że go nie oddam zadnej flądrze ;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry