reklama

Listopad 2010

reklama
A ja dzisiaj dostałam szału. Poszliśmy rano do USC w sprawie rezerwacji terminu ślubu. Jako, że mój chłopak jest obcokrajowcem potrzebny był dokument stwierdzający możność wstąpienia w związek małżeński na podstawie prawa jego kraju. Dokument taki mamy, napisane jest na nim wszystko to, czego wymaga USC, tylko w nagłówku jest napisane "Potwierdzenie o stanie cywilnym wolnym", a nie "Zaświadczenie o zdolności prawnej do wstąpienia w związek małżeński". Sprawdziłam w ustawie, że napisane jest tylko o dokumencie stwierdzającym, a nie jaki ma mieć nagłówek. Niestety zmarnowaliśmy trzy godziny włócząc się od USC do sądu, na koniec nic nie załatwiliśmy. Tylko mnie z nerwów i tego łażenia brzuch rozbolał i byłam bliska, żeby się rozpłakać. Powiedziano nam, że z obowiązku złożenia tego dokumentu moze nas zwolnić sąd, ale sprawa w sądzie będzie trwała minimum trzy miesiące. A my się chcieliśmy pobrać w sierpniu.
Kiedy rok temu wracaliśmy do Polski, oboje bylismy pełni nadziei i optymizmu, że może tutaj będzie nam łatwiej żyć, ale im dłużej tu jesteśmy, tym więcej mam wątpliwości i coraz bardziej żałuję, że wróciliśmy i że moje dziecko będzie miało polskie obywatelstwo.
W poniedziałek chcemy iść jeszcze raz i zażądać rozmowy z kierownikiem i powiedzieć, że nasz ślub nie jest dla zdobycia pozwolenia na pobyt, bo takowy mój partner już ma na podstawie związku partnerskiego oraz, że jestem w ciąży i nie mogę czekać do października na termin ślubu.
Zastanawiam się do kogo można napisac skargę na urzędnika stanu cywilnego...
 
Oj Anbar wspolczuje, biedulka ja tez niecierpie spraw "użedowych" bo zawsze trzeba sie prosic zeby cokolwiek zalatwili;/ ehh.
Nie denerwuj sie bo nie mozesz kochana:8
Niestety nie pomoge Ci bo nie wiem do kogo napisać skarge na urzednika..
 
anbar dzisiaj właśnie obgadywliśmy z W. pracowników urzędów, bo też miał przejścia.
Oczywiście nie tyczy się to wszystkich bo są i tacy którzy zawsze pomogą w załatwieniu sprawy, ale to raczej wyjątki.
Co do skargi to ja nie pomogę, generalnie jestem daleka od takiego załatwiania sprawy, bo w tych urzędach to i tak jedna wielka klika rządzi a my się tylko takimi skargami niepotrzebnie ośmieszamy.

Ja jak dzisiaj odebrałam pita to krew mnie zalała...jak zobaczyłam ile podatku zapłaciłam w ubiegłym roku i ile składek. A nawet białej plomby nie mogę sobie u dentysty zrobić nie mówiąc właśnie nic już na temat tego ze jak sie idzie do urzędu to za wszystko trzeba płacić.
Muszę się teraz szybko rozliczyć bo czasu już niewiele zostało.
 
Anbar ja rowniez jak wracam nie tylko z urzedu ale jakiegokolwiek miejsca gdzie mnie wkurza to mowie ze napisze skarge ale jeszcze nigdy do tego nie doszlo, bo zawsze nerwy odpadaja i juz mi sie nie chce. Tkze rowniez nie pomoge. Zreszta szkoda nerwow bo nie wiem czy to cos pomoze.
 
Anbar...ja bym złożyła skargę albo do wojewody albo burmistrza, bo USC podlega pod miasto albo gminę,ale czy faktycznie coś da....choć ja zawsze składam wszelkiego rodzaju skargi zawsze dla zasady
wredne urzędasy:wściekła/y:

ostatnio jak byłam w 5 tc i trafiłam na IP w szpitalu ( w którym więcej moja noga już nie postanie) z plamieniem to przyszla taka pinda, zaczęła fochami rzucać,że ona ma poważniejsze sprawy niż 5tc,szybko spowadziłam dziunię do parteru,z wielką łaską zrobiła USG, twierdząc,że cech zarodka brak i nic poza tym,
na karcie ambulator. dopisałam skargę na nią a na drugi dzień złożyłam jeszcze do dyrekcji
ponoc mają 30 dni na odpowiedź:wściekła/y:
 
Własnie to szkoda naszych nerwow bo zwykle to i tak nic z tym sie zrobic nie da. Sa ludzie ktorzy sa mili i pomoga ale sa tez tacy ze lepiej sie nie zblizac;/ A do lekarza to jak by mi tak powiedziala to bym ja chyba rozniosla po tym szpitalu, od tego jest zeby Cie zbadac a nie po to zeby mowic ze ma wazniejsze sprawy.
 
Ja też tak sobie zawsze mówiłam, że po co mam się szarpać, że takie pisanie skarg to nic nie daje. Ale wiecie co? Własnie przez takie nasze stanowisko, oni traktują nas tak jak traktują. Bo doskonale wiedzą, że się nie poskarżymy i doskonale wiedzą, że są bezkarni. Więc wyładowują na nas swoje frustracje i niepowodzenia.
A przecież są opłacani z naszych pieniędzy!! Pomyślcie sobie analogicznie. Zapłaciłyście komuś za sprzątanie mieszkania. On tego nie zrobił, albo zrobił to niedokładnie. Czy też byście milczały? Przecież nie. Płacimy im za wykonywanie pracy, więc mamy prawo oczekiwać, ze wykonają ją należycie.

Dlatego ja się teraz zaparłam i w poniedziałek idę prosto do kierownika. A jak będzie trzeba, to pismo powędruje do NSA i jeszcze dalej. Osobiście nic mnie bardziej nie wkurza niż jak się ze mnie robi idiotę i próbuje naciągnąć na koszty.
 
reklama
wróciłam właśnie z wizyty, ale usg nie miałam bo zapomniałam się umówić :) i będę miała je we wtorek, ale już jestem spokojna bo od rana wymiotuję i się źle czuję :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry