A ja dzisiaj dostałam szału. Poszliśmy rano do USC w sprawie rezerwacji terminu ślubu. Jako, że mój chłopak jest obcokrajowcem potrzebny był dokument stwierdzający możność wstąpienia w związek małżeński na podstawie prawa jego kraju. Dokument taki mamy, napisane jest na nim wszystko to, czego wymaga USC, tylko w nagłówku jest napisane "Potwierdzenie o stanie cywilnym wolnym", a nie "Zaświadczenie o zdolności prawnej do wstąpienia w związek małżeński". Sprawdziłam w ustawie, że napisane jest tylko o dokumencie stwierdzającym, a nie jaki ma mieć nagłówek. Niestety zmarnowaliśmy trzy godziny włócząc się od USC do sądu, na koniec nic nie załatwiliśmy. Tylko mnie z nerwów i tego łażenia brzuch rozbolał i byłam bliska, żeby się rozpłakać. Powiedziano nam, że z obowiązku złożenia tego dokumentu moze nas zwolnić sąd, ale sprawa w sądzie będzie trwała minimum trzy miesiące. A my się chcieliśmy pobrać w sierpniu.
Kiedy rok temu wracaliśmy do Polski, oboje bylismy pełni nadziei i optymizmu, że może tutaj będzie nam łatwiej żyć, ale im dłużej tu jesteśmy, tym więcej mam wątpliwości i coraz bardziej żałuję, że wróciliśmy i że moje dziecko będzie miało polskie obywatelstwo.
W poniedziałek chcemy iść jeszcze raz i zażądać rozmowy z kierownikiem i powiedzieć, że nasz ślub nie jest dla zdobycia pozwolenia na pobyt, bo takowy mój partner już ma na podstawie związku partnerskiego oraz, że jestem w ciąży i nie mogę czekać do października na termin ślubu.
Zastanawiam się do kogo można napisac skargę na urzędnika stanu cywilnego...