U nas weekend też w porządku.
W sobotę poszłam na pierwsze zajęcia fitnessu dla ciężąrnych i muszę wam powiedziec, że jestem zachwycona. Dzieć chyba też był zadowolony ;-) Ćwiczenia są głównie na mięśnie Kegla, mięśnie ud, no i na mięśnie boczne brzucha. Większość ćwiczeń jest na piłce i byłam zachwycona jak wspaniale na niej odpoczywa kręgosłup. Już zamówiłam sobie taką do domu, przyda się jak będę miała większy brzuszek :-)
Wczoraj zaś spędziliśmy cały dzień na łonie przyrody piknikując w parku.
A dzisiaj był ciąg dalszy walki z urzędem stanu cywilnego. Nic nam się nie udało załatwić, na moje pytanie o podstawę prawną odmowy przyjęcia dokumentów, usłyszałam, że taka rozmowa jest bezcelowa, bo nie przyjmą, bo nie. Podsumowując zostaje nam spróbować jeszcze w jakimś USC poza Warszawą, no a potem już tylko sąd. Chciałam iść do głównego dyrektora USC, ale nie potrafię się wykłócać o swoje i niedenerwować. Więc chyba musze odpuścić i pogodzić się z faktem, ze mojemu dziecku przyjdzie urodzić się w kraju, gdzie wszystko zależy od widzimisię jakiegoś urzędasa. Oczywiście skargę napiszę tak czy siak, ale nie wpłynie ona na możliwość zawarcia związku małżeńskiego przed 7-8 miesiącem ciąży. Ciekawe czy udzielają w szpitalu
