Witajcie poniedziałkowo :-)
U nas też piekna pogoda, trzeba się nią cieszyć bo niedługo się taka utrzyma. Chmurki i chłodek zalatuje :-), a wczoraj i w nocy również cały czas padało. Uffff jakie powietrze było cudne w sypialni.
Ja glukozy jeszcze nie muszę pic :-). Dostanę skierowanie 3 sierpnia, i wtedy mnie to czeka.
Ale widzę, że nie tylko mnie męczą mysli o porodzie, że zbliża się to nieuchroniee i w ciąży nie będziemy wiecznie :-). Już połowa lipca za nami, potem sierpień a we wrzesniu to już apogeum będe chyba przeżywac.
Nie wiem jak Wy ale mnie jeszcze łapią takie myśli, że się boję ogólnie wszystkiego. Czy damy radę z tym wszystkim, że przecierz nasze życie całkowicie się zmieni. Wyrzeczenia, nieprzespane noce itd, itp. Całe szczescie nie trwa to długo ale mnie czasem tak jakoś łapie, że jestem przerażona :-(.
A Wy jak? Też miewacie takie odczucia? Mam nadzieję, że tak, że nie tylko ja.