A my byliśmy w kościele, jutro chrzciny siostrzenicy więc trzeba było do spowedzi. Zresztą potrzebowaliśmy już tego, te choroby w rodzinie.... Rozkleiłam się w konfesjonale, a mój Z. jak usłyszał głos gitary... Piątek 13ty u nas na smutno. Teściowi powiedzieli, że nie ma dla niego ratunku, 4te stadium raka prostaty, kości i wątroby. I jak tu cieszyć się ciążą. A mój tato jedzie na onkologię na kontrol w pn
Obecnie walczę z jakimiś zmutowanymi załóśnikami - mała latająca wersja. Włażą chyba przez siatki w oknach Brrrr, chyba powinien już być deszcz, bo owadom odbija