Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
U nas wszystko zgrubsza w porządku. W poniedziałek chyba wybiorę się do gin, zwolnienie mi się kończy i w ogóle każdy pretekst żeby upewnić się, że wszystko ok jest dobry. Ostatnio psychicznie troszkę słabiej - moja przyjaciółka, która wcześniej miała orzeczoną bezpłodność i zaszła w ciążę - straciła dziecko... Tak strasznie mi jej żal, bardzo chciała Maluszka. Poza tym oczywiście czuję się nieswojo - nie chcę jej urazić swoim wyglądem, brzuchem, jakimś nieprzemyślanym tekstem... Trudna sprawa, tym bardziej, że to na jej ślub miałam jechać w październiku. Najgorsze jest to, że praktycznie z dnia na dzień sytuacja zmienia się o 180 stopni. Na wizycie jej ginka powiedziała, że dokładnie słyszy puls i że wszystko jest super (a Asia miała bardzo słabe wyniki hemoglobiny - poniżej 8 i poważną infekcję gardła, którą miała leczyć wg niej malinami) a dzień (!) później inny gin po usg powiedział, że już od ponad tygodnia nic się nie rozwija i że ciąża jest martwa... Szok, nie? Szczerze mówiąc, odradzałam jej tę lekarkę - ma opinię wszystko wiedzącej baby, która od 30 lat w ogóle się nie dokształca... Ech, ciężka sprawa.