Witam wszystkie mamcie obecne oraz przyszłe. 4 dni temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży (test) - byłam w totalnym szoku! Ogromna radość i strach jednocześnie. Jestem wychowawcą w Domu Dziecka i niestety dzieciaki zaraziły mnie ospą (którą z resztą przeszłam zupełnie bezboleśnie kilka plamek na plecach i brzuszku, zero gorączki, dziś po chorobie ani śladu - to było ok 2 tyg temu) ( w tym czasie już musiałam być w ciąży). Spóźniał mi się okres, mimo faktu iż od zawsze był b. nieregularny, zrobiłam test (ok 28 lutego), który wyszedł negatywnie. Więc byłam pewna, że to wina stresu, choroby i wkrótce dostanę.
Jednak od ok 10 dni czułam się dziwnie, mdłości, powiększone piersi, ale ból w podbrzuszu podobny do tego przed okresem, ale nie tak intensywny i czasem odnosiłam wrażenie jakby ciągnięcia. 10 marca zrobiłam test, który wyszedł pozytywnie, zrobiłam jeszcze dwa testy (ostatni wczoraj), które "jak byk" pokazują dwie grube krechy.
Ogromnie się cieszę! I wierzę, że dzidzia będzie zdrowa. Wujek jest lekarzem i powtarza mi, że przy ospie na początku lub w połowie ciąży maluszek przeważnie wychodzi bez szwanku, i że jest zdecydowanie groźniejsza pod koniec III trymestru, jednak to lekarz medycyny ogólnej.
Jutro idę do ginekologa, proszę trzymajcie za nas kciuki, mam nadzieję, że wszystko jest w porządku! Modlę się o to codziennie.
Wie, że będzie wszystko dobrze

!
PS wg moich obliczeń powinna urodzić ok 5-6 listopad

Zweryfikujemy jutro
