Katarzyna, miałam okazję poznać jeszcze lepszego tatusia.
Leżałam po porodzie w szpitalu, sama w 2 os sali. Czytam sobie gazetę a tu wpada mi do sali jakiś facet z walizą i torbą. Bez pytania zamyka okno (na dworze ponad 30 C) i zasłania rolety. Noż k... przecież ja właśnie czytałam! Położna, która siedziała przy moim łóżku wstała, odsłoniła i otworzyła okno. Za chwilę wpada tatuś z kolejną porcją walizek. Znowu akcja z oknem. Normalnie facet 3 takie kursy zrobił. Naznosił tyle bagaży, że my całą rodziną na wakacje mniej zabieramy.
Dopiero jak uwił dobrze zaciemnione i ciepłe na ok 40 C gniazdko, wkroczyła jego małżonka z potomkiem. Ponieważ stanowczo sprzeciwiłam się siedzeniu po ciemku w dzień to moi sąsiedzi obudowali dziecko szczelną zasłoną z pieluch tetrowych. I jeszcze puścili wodę z kranu żeby dzieciątku szumiało. Dodam, że kran był przy moim łóżku a nie ich. A dziecko i tak to w d... miało bo noworodek to słodko śpi bez względu na warunki.
Ogólnie po bliższym poznaniu okazali się sympatycznymi ludźmi ale za dużo przeczytali poradników i do rodzicielstwa przyszykowali się jak na wojnę.