Cześć weekendowo:-) Ale ja miałam dzisiaj noc. Myślałam, że misię poród zaczął. Ok.1 w nocy obudziły mnie skurcze tzn.twardnienie brzucha (które generalnie zdarza mi się często) + jako bonus ćmiący ból w okolicy krzyżowej. Po jakimś czasie zaczęłam zauważać, że to się powtarza (twardnienie + ból), potem zaczęłam patrzeć na zegarek (co ok.15 minut). Ból na tyle upierdliwy, że nie dał spać, albo wybudzał jeżeli udało mi się kimnąć. Wzięłam no-spe i paracetamol. I przeszło. Zasnęłam i spałam do rana. To chyba były te skórcze przepowiadające no nie? Skoro przeszło po nospie? Ale stracha mi napędziły, bo ja jestem od dziś w 34 tc, więc dla świętego spokoju mogłaby mała do 37 tygodnia posiedzieć...