Złoty środek to podstawa.
Ja swoje dziecko całuje i będę całować bo dla mnie okazywanie czułości i miłości jest ważne. Zresztą lubię całowanie i moja córa też.
Innych dzieci nie całuje bo całowanie jest zarezerwowane dla bliskich

Zresztą co to za przyjemność dla dziecka jak obca baba je całuje?
To tak jakby mnie ktoś obcy chciał całować
A jeżeli chodzi o artykuł o opryszczce to niepotrzebne straszenie. Opryszczka przenosi się drogą kropelkową i logiczne jest, że dziecka całować nie należy jeżeli się ma wykwity (tak samo jak się jest przeziębionym, ma się katar, kaszel- dla mnie logiczne to), ale wystarczy być blisko i dziecko i tak się może zarazić. A większość ludzi zaraża się w pierwszych latach życia.
Dla zdrowego dziecka taki wirus nie stanowi zagrożenia i najczęściej przebiega bez objawów. A jak mowa o dziecku z brakiem odporności to nie tylko opryszczka będzie śmiertelnym zagrożeniem, ale każdy inny wirus czy bakteria...a przed tym ustrzec się do końca nie da.
Ja też mam już coraz więcej skurczów. Nawet kilka na godzinę jak zbyt dużo chodzę albo się przemęczę. I też coraz bardziej czuję pachwiny.
Niestety moja mała chyba nadal głową do góry i choć wiem, że niby ma czas to zaczynam się tym niepokoić.
A co do mycia rąk to wg mnie po przyjściu do noworodka obowiązkowo powinno się to zrobić. Ja mam ten luksus, że mieszkam daleko od rodziny i przez pierwszy miesiąc, dwa nie będzie gości.
Mam nadzieje...