Hej laseczki! moja siostra rano pojechała na woodstock, mama zostaje przynajmniej do jutra.. A ja ostatnie przygotowania do obrony - czyli wreszcie zaczęłam się uczyć

Jak pomyślę, ze jutro koniec tematu "studia".. heh! co za uczucie!
Rozchodzenie miednicy - znam, nie lubie.. ból okrutny.. Teraz pilnuje by ćwiczyć mięśnie ud i mam nadzieje że wzmocnie tym też spojenie łonowe...
Co do Izy - super, że Cię przeniosły.. ale dziewczyny nie najeżdżajcie tak na szpital że tą babkę zostawiły samą.. Miały z nią cały czas być? Obce piguły z wijącą się z bólu i z rozpaczy kobietą? Szkoda że nikogo z rodziny nie było, to fakt, ale super że teraz po przeniesieniu Izy miała pokój dla siebie i swojej rozpaczy.. Ja bym nie chciała by ktokolwiek na mnie patrzył w takiej sytuacji...

A jeśli chodzi o samo rodzenie - jak inaczej, bezpiecznie dla kolejnych ciąż, miała by "urodzić"? Nie ładnie pisać "co za szpital, że zmuszają..." . Jakoś maluch musi się wydostać, mimo bólu i cierpienia, to pewnie jest najbezpieczniejsze dla matki...
Milagros - super że szybko pojechałaś na IP. Co do rozpulchnienia szyjki to pewnie będą obserwować, bo szyjka na tym etapie powinna być dość długa i przede wszystkim "twarda" lub inaczej "zwarta" - rozpulchnienie może (ale nie musi!) świadczyć o tendencji to skracania i rozwierania przedwczesnego. Ale skoro jesteś pod opieką lekarzy to na pewno wszystko będzie ok, tylko oszczędzaj się
Princeska - jakbym czytała o moim mężu z pierwszej ciąży

"przecież nic Ci nie jest" "przecież Twój organizm nawet nie czuje tego że jest w ciąży, co Ty opowiadasz". Podsuwałam mu książki, artykuły, tłumaczyłam i się kłóciłam aż wreszcie zrozumiał że MOGĘ być bardziej zmęczona albo że NIE MOGĘ niektórych rzeczy robić. W kolejnych ciążach już było lepiej

ale i tak nie lata nade mną jak niektórzy mężowie nad swoimi ciężarnymi żonami.. taki typ mi sie trafił

Ale przy porodzie i w pierwszych tygodniach po jest nie do zastąpienia..
dobra, wracam do przygotowywania się na jutro
