Kochana, ale ty nie patrz na mamę. Choćby była niewiadomo kim, ty będziesz mamą i ty będziesz decydować. U mnie teściowa jest nauczycielką, nawet dyrektorką szkoły była kupę lat - teraz na emeryturze, no ale co z tego? Ona już swoją 3 dzieci wychowała, teraz moja kolej na wychowywanie moich dzieci. Słucham jednym uchem tego co mówi, a drugim tak pięknie mi idzie wypuszczanie tego, że hej!

Tez ma własne teorie. I niech pozostaną jej teoriami. Nie kłócę się z nią, bo wiem, że chce dobrze - po prostu robię po swojemu

Wiesz z tym odpieluchowaniem to wg mnie trzeba wtedy, gdy dziecko jest gotowe. I żadne zdanie nawiedzonych sąsiadek, koleżanek, nauczycielek nie zmieni mojego zdania. Moje odpieluchowanie dziecka zajęło mi jeden dzień. Próbowałam na roczek do nocniczka, takiego z melodyjką jak posiusiał, sadzałam w godz.kiedy mógł kupkę zrobić. I robił. Ale wołać nie wołał, a po paru dniach już miał dość "zabawy" bo dla niego to była zabawa, wrzeszczał, krzyczał i koniec imprezy. Odpuściłam. I w okolicy 2.roczku jak już kumaty był, ciepło było - ściągnęłam mu pampersa i na podwórko wio. Raz jeden się posiusiał. Wytłumaczyłam jeszcze raz, żeby wołał (bo przy ściaganiu i wcześniej już mu tłumaczyłam) i po prostu załapał. I od razu siusiał w domu do toalety, kupkę też, tylko siedział na takiej wkładce na sedesie. Czasami może jeszcze jak się zapomniał to plamka mu się robiła z przodu na majteczkach, ale tylko plamka i wołał. Więc skończyło się bezstresowo.
Wolę być leniwą matką i mieć szczęśliwe dziecko
A tu masz świetny opis na blogu, mojej ulubionej blogerki:
Link do: Jak odpieluchować dziecko? Najskuteczniejsza metoda.