reklama

Listopadowe mamy 2020

reklama
To super, ja w poprzedniej ciąży która poronilam miałam wizytę na NFZ i to u lekarki która poleciła mi znajoma.. Mam bardzo źle wspomnienia... I jeszcze najgorsze... Musiałam codziennie robić betę żeby sprawdzać czy to już poronienie czy nie i chodziłam do laboratorium przyszpitalnego. Odbior wyników tylko osobisty. I przy odbiorze za każdym razem kobietka rodem z PRL przy wydawaniu wyników trzyma je w ręku i mówi do mnie " a ja już wiem" albo "gratuluję".... Słuchajcie szok raz poprostu zjeb**** kobietę i mówię żeby nie bawila się w lekarza bo te wyniki mają pokazać czy będzie poronienie czy nie. Bo ja ze łzami w oczach odbieram wyniki a ona do mnie ze gratuluje... Jak robiłab betę w prywatnych lab nigdy taka sytuacja nie miała miejsca i nikt nie śmiał skomentować moich wynikow!!
No to faktycznie, masz nie mile wspomnienia [emoji20][emoji20] w sumie ten drugi lekarz do którego miałabym jeździć też jest na NFZ ale nie wiem czy by mnie przyjął w tej sytuacji bo koleżanka co do niego jeździ ma zagrożona ciążę i chyba tylko takie pacjentki przyjmuje teraz.. A mam do niego 100km więc i na NFZ na miejscu mogę chodzić, chyba że ta moja przestanie przyjmować to pójdę prywatnie gdzieś też na miejscu [emoji51]
 
Żeby otrzymać kartę identyfikacyjną grupy krwi, to jest tak naprawdę dopiero wiarygodny dokument grupy krwi. Ja w poprzedniej ciąży nie miałam, nawet ani razu grupy krwi nie miałam bo miałam oznaczoną przy poronieniu i to wystarczyło.
A no to teraz taka robię. Bo po pierwszym pobraniu i badaniu grupa krwi jest nie oznaczona.
 
Ja zapłaciłam za wizytę+ usg + usg piersi i cytologię 400 zł, więc chyba standardowo 🤷🏼‍♀️

Ja mam prenatalne 28.04 ale nie mówiła nic o teście PAPP-A i zastanawiam się czy nie zrobić tego jeszcze przed wizytą ? Bo ja bym chciała zrobić.
Masakra ile płacicie za badania prywatnie i tak za każdym razem co miesiąc? Plus wizyta do tego szok jakiś.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry