Gdzieś czytałam, że nie można przesadzać z czyszczeniem noska, bo zaburza się śluzówkę, która podatniejsza będzie potem na infekcje. Ja nie czyszczę codziennie, tylko wtedy, kiedy widzę, że jakaś kozucha mu tam lata. Wtedy aspirator, patyczek albo palec i dajemy radę

Sterimaru używam, jak słyszę, że coś mu tam furczy, a nie widać, wtedy psikam i za chwilę odciągam. A teraz w chorobie to za każdym razem, jak mu wypływa to aspiratorem wciągam, bo od niego o dziwo nie płacze, a na chusteczkę się wścieka zawsze.
U nas już noc bez gorączki i ranek teraz też. Jestem dobrej myśli, choć boję się cieszyć, bo ten covid to jest przecież nieprzewidywalne jeszcze ustrojstwo