Ja mam bujaczek, któremu można wyciągnąć nóżki i jest wtedy stabilny. W tym sadzam synka, albo na kolanach. On już ładnie siedzi z podparciem, a na tym lezaczku to się nawet odrywa od oparcia i siedzi jak stary

myślę, że jak za tydzień skończy pół roku to zacznę sadzać go do krzesełka. Tylko, że mam problem z dobraniem do niego poduszki, dostaliśmy w spadku holenderskie bez siedziska, same dechy i dobrać teraz poduchę to wyczyn
Mój nosi kurtkę "na misiu", rajstopki i spodnie + niechodki. Zmieniłam już czapkę na wiosenną, bawełnianą, taka podwójną z Mariki, która ładnie zakrywa karczek i uszka. Nie jestem zwolenniczką kombinezonów, bo ubierać w to zniecierpliwionego malucha to trzeba mieć cierpliwość

Zimowy miałam taki z rączkami, a na nóżki w formie worka, to było fajne, ale już wyrósł. Poza tym w takim worku na podwórko na rękach go nie zabiorę.
Mój syn też ma taką asymetrię, ale neurolog odradziła wizytę u fizjo i ćwiczenia, twierdząc, że samo się naprostuje jak mały podrośnie (miał wtedy 1.5 msc jakoś). Miała rację, zaraz będzie miał pół roku i praktycznie nie widać.
A swoją drogą, jak rehabilitować taką asymetrię?