Ja też wysiadam już psychicznie bo moje dziecko jest niejadkiem... Dosłownie wszystkiego parę łyżeczek i nie chce.. Pić też nie bardzo umie.. Na dodatek jak wcześniej miał zaparcia tak potem jak nakarmiłam go śliwka, burakiem i malinami (oczywiście nie wszystko na raz) to dostał biegunki.. Także też zaliczyliśmy lekarza.. I chyba coś go po prostu uczuliło..
Ten weekend był straszny bardo marudny i duzo plakal.. Zębów niby dalej nie widać..
I teraz robi tak 3 /4 kupy dziennie.. Gdzie czasem problem był z jedną.. A ile robią kupek wasze dzieci?
Ja już wysiadam.. Po prostu.. Czasem już myślę że sobie po prostu nie radzę.. I chce mi się płakać.. Bo jeszcze to uczula cholerna wie co..
Co do podziału opieki nad dzieckiem dużo pomaga mi teściowa. Często z małym zostaje gdy muszę coś załatwić chociażby zawiez tą cholerna kupę do badania..
Jak mały jest z teściową jestem bardziej spokojna niż jak jest z mężem.. Bo wiem że jak zacznie jej marudzić to sobie poradzi.. A mąż nie do końca potrafi.. I ma potem wypisany wkurw na twarzy.. A ja bardziej biegam po sklepach czy gdzieś tak jak wy to pisałyście. Za to gdy synek ma dobry humor to mąż jak najbardziej potrafi się małym zająć, a jak już wysiada z sił zabiera syna na przejażdżkę samochodem