Mam dokładnie takie same doświadczeniaSwiete slowa. Ja w pierwszej ciazy bylam madra. Naczytalam sie ksiazek, artykulow. Ze zadnych smoczkow, butelek, to tak, a tamto siak. I wszystko zycie samo zweryfikowalo![]()
Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Mam dokładnie takie same doświadczeniaSwiete slowa. Ja w pierwszej ciazy bylam madra. Naczytalam sie ksiazek, artykulow. Ze zadnych smoczkow, butelek, to tak, a tamto siak. I wszystko zycie samo zweryfikowalo![]()
Dziewczyny, no jasneMam dokładnie takie same doświadczenia![]()
Ej no coś Ty nic z tych rzeczy. Nic nas nie śmieszy. Dobrze, że czytasz bo dzięki temu masz szersze poglądy, no i będziesz mogła więcej rzeczy spróbować, bo u tego dziecka to zadziałalo. Nikt z nikogo się nie śmieje.Dziewczyny, no jasnezgadzam się, że teoria to jedno, a praktyka drugie
ale na czymś trzeba się opierać, nie?
bo trochę mam wrażenie, że bawi was mój wywód książkowy
(troszkę). wychodzę z założenia, że w razie potrzeby poszukam sobie kogoś, kto mnie wesprze, ktoś kto będzie wiedział, co zrobić. może to złe porównanie, ale tak samo wygląda sytuacja jak ktoś ma depresję - nie będzie szukał pomocy wśród znajomych, tylko pójdzie do fachowca.
ktoś wyżej pisał, żeby nie czytać w necie... no właśnie. jednym coś się sprawdziło, innym zupełnie nie.
Ej no coś Ty nic z tych rzeczy. Nic nas nie śmieszy. Dobrze, że czytasz bo dzięki temu masz szersze poglądy, no i będziesz mogła więcej rzeczy spróbować, bo u tego dziecka to zadziałalo. Nikt z nikogo się nie śmieje.
Trzeba mieć otwarty umysł i probować różnych rozwiązań, żeby Tobie i dziecku było dobrze, a nie zafiksować się na jedno, że smoczek to zło. Ja już chwilę jestem mamą i nie myśl, że pozjadałam wszystkie rozumy. Ja też czytam, jak np moje sposoby nie działają. Po to jest literatura by z niej korzystać, a że my i nasze dzieci jestesmy odrębną jednostką to szukać rozwiązań i odpowiedzi trzeba. I niestety czasem nawet w literaturze jej nie znajdziemy.
edit:
przy pierwszym dzieciatku połozna polecila mi "Język niemowląt" - Tracy Hogg. Dużo zrozumiałam jak czegoś nie rozumiałam... kilka rzeczy tez mi się nie podobało, ale najwazniejsze, że dowiedzialam sie kilku ciekawych rzeczy. Poradnikow i poradników nie wszystko zadziała, ale warto wiedzieć i probować.
Oj mnie też przytłacza natłok wykluczających się informacji. Pierwszy przykład z brzegu: brałam udział w szkole rodzenia online z Zaufaj Położnej, jestem bardzo zadowolona. I one polecają karmienie z tą specjalną poduchą. Podobnie jedna z moich ukochanych fizjoterapeutek (Fizjomommy) na insta. Z kolei guru karmienia piersią Hafija absolutnie odradza poduszkę
trochę irytujące jest to, że ta wiedza co ileś lat się zmienia i zastanawia, czemu coś było parę lat temu robione, a teraz niewskazane. tak mi się skojarzyło. nie czytałam akurat tej książki, o której wspominasz, ale w kilku miejscach przez przypadek dowiedziałam się, że ona obecnie nie jest zalecanaod czego to wszystko zależy? o ile jestem w stanie zrozumieć, że np. x lat temu uważano, że istnieje dieta matki karmiącej, a teraz już to obalone, to inne rzeczy mnie ciągle zastanawiają... człowiek może ogłupieć od tego wszystkiego. dlatego też stwierdziłam, że zaufam np. swojej położnej, żeby jednak obrać kierunek, a potem najwyżej zweryfikuje się.
tą specjalną, czyli jaką?Oj mnie też przytłacza natłok wykluczających się informacji. Pierwszy przykład z brzegu: brałam udział w szkole rodzenia online z Zaufaj Położnej, jestem bardzo zadowolona. I one polecają karmienie z tą specjalną poduchą. Podobnie jedna z moich ukochanych fizjoterapeutek (Fizjomommy) na insta. Z kolei guru karmienia piersią Hafija absolutnie odradza poduszkęi bądź tu mądra.
Wszystko będzie dobrzeBadania miałam zlecone.
Ktg miałam podłączone.
Teraz kroplówke mam żeby się nie odwodnić.
Mąż jest cały czas ze mną.
Ale teraz poszedł coś zjeść.
Mała dzisiaj aktywna![]()
Dziewczyny, no jasnezgadzam się, że teoria to jedno, a praktyka drugie
ale na czymś trzeba się opierać, nie?
bo trochę mam wrażenie, że bawi was mój wywód książkowy
(troszkę). wychodzę z założenia, że w razie potrzeby poszukam sobie kogoś, kto mnie wesprze, ktoś kto będzie wiedział, co zrobić. może to złe porównanie, ale tak samo wygląda sytuacja jak ktoś ma depresję - nie będzie szukał pomocy wśród znajomych, tylko pójdzie do fachowca.
ktoś wyżej pisał, żeby nie czytać w necie... no właśnie. jednym coś się sprawdziło, innym zupełnie nie.