Hej dziewczynki co u was?
My nadal mieszkamy u babuni, wszyscy zgodnie twierdzą że odżyłam. I ja się tak czuję. To jednak ogrom pomocy, to że zjem normalny obiad, że ma kto potrzymać małego gzubka żebym mogła odetchnąć, że mam się do kogo odezwać. Nie wiem jak długo jeszcze tu będziemy, ale pewnie
kilka dni.
Walczymy z oczkiem które się mocno zakleja, zwłaszcza po nocy. Jedyne zalecenie to przemywać roztworem soli fizjologicznej.
A tak sobie ostatnio patrzę na buzię Kuby. Od urodzenia ma na niej takie prześwitujące żyłki, pajączki. Myślałam, że to mu się schowa jak nabierze pućków. Policzki są już tłuściutkie, a żyłki nadal widać. Widziałyście takie coś u maluchów? Wiem, że oprócz tłuszczyku takie małe dzieci mają też niewykształconą w pełni skórę. To defekt wyłącznie kosmetyczny (na ten moment), ale zastanawiam się czy w miarę wykształcania kolejnych warstw skóry te pajączki mają szansę zniknąć.