Gwiazdeczka, radosnego podglądania :-) i faktycznie, tydzień różnicy w zasadzie. Ja z kolei już padam z nóg, spacerozakupy mnie wykończyły, bo droga powrotna do domu jest pod górkę... i jeszcze 40 minut usypiałam młodego, bo drań już sam nie chce zasypiać ;-p. ale dajemy radę, jakoś trzeba. Obiadek dla mnie się gotuje a od 17 mężuś w domu, hurra! :-)
Dziewczyny współczuję byłych. Najważniejsze jednak by ci obecni byli OK. ;-)