To ja troszkę z innej beczki.
U nas zaczyna się ciężki okres teraz...Rok temu zbierałam się do szpitala ze względu na swędzenie skóry i słabe ruchy córci.
1 września usłyszałam,że jest chora....2 września,że najprawdopodobniej umrze :-(
Te torty co robiłam w sobotę, były dokładnie dla tych samych osób, co z tak fatalnym samopoczuciem robiłam je rok temu.
To wszystko wraca teraz ze zdwojoną siłą....
W środę wizyta i scan. Zbieżność dat zapewne przypadkowa,ale to nie umniejsza mojego strachu.
Wiem,że muszę myśleć pozytywnie i być ponad tym, ale to tylko gadanie. W rzeczywistości wrzesień szykuje się okrutnie trudny.
Podobno pierwszy rok jest najtrudniejszy....Staram się mocno w to wierzyć i z nadzieją patrzeć na to co dalej....