Dziewczyny ja nie mam siły...
Moja rodzina jest jakaś... Nie wiem. Prosiłam, żeby nie robili zakupów na dzieci w ciuchlandzie (biorą, co popadnie), mam listę brakujących rzeczy do wyprawki, a nie mam gdzie trzymać sześćdziesiątych body w tym samym rozmiarze i jeszcze śmierdzących ciuchem tak, że muszę to prać trzy czy cztery razy! Załamałam się, czy ja jestem jakaś dziwna?
Dzisiaj znowu otrzymałam "dary". Oczywiście nie to, co potrzebne i oczywiście w stanie dość spornej "nowości". Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic przeciwko ciuchlandom i sama chętnie tam kupuję, ale jednak niemowlakom tego oszczędzę, no chyba, że znajdę to, czego mi brak np. śpiworki...
Jak ja mam to wytłumaczyć rodzinie, żeby się nie obrazili? Próbowałam już delikatnie.... To jest jakiś szał, że się bierze byle co, tylko dlatego, że tanie...