No i jestem po rozmowie z moją zawsze "wspierająca" mamą


jak usłyszała PIWO bezalkoholowe (tego chyba już nie słyszała) to myślałam, że się mnie wyprze

teksty w stylu, że ona to inaczej podchodziła jakbym ja jakąś krzywdę dziecku mojemu robiła, bo myślę też o sobie to już standard. Najlepiej zamknąć się w domu, nie dbać o siebie, tylko wszystko dla dziecka za wszelką cenę, nawet kosztem samej siebie, takie trochę staroświeckie myślenie... A ja uważam, że dziecko czuje jak rodzic się zmusza i wtedy jest jeszcze gorzej.