reklama

Lutowe mamy - łączmy się!!!

to moge sie pochwalic ze przez 3 lata w wakacje pracowalam w tym zoo w dziale dydaktyki i opieki nad malymi zwierzakami:-D

wiec jak do zoo to tylko rano max 9-10 wtedy jeszcze zwierzaki nie sa na maxa najedzone i sie jakos ruszaja bo pozniej juz tylko spia.:crazy:
 
reklama
witam wszystkich!!
oj,długo nie zaglądałam i teraz mam co nadrabiać,naskrobałyście trochę:-):tak:
przez tą pracę nie mam czasu nawet posiedzieć wieczorami,bo chce mi się koszmarnie spać:szok:
fajnie macie z tymi wypadami do zoo :-) ja do najbliższego mam 150 km:szok:
 
A ja miałam wczoraj spięcie z "miłośnikami zwierząt". A dokładnie psów. Tak mnie wyprowadzili z równowagi, ze aż mnie rozbolała głowa.
Chłopak i dziewczyna wyszli na spacer z psami(dwa duże, jeden to golden, adrugi jakiś brązowy, też duży). Pan puścił goldena ze smyczy na placu zabaw i siadł sobie na ławeczce. A panienka z drugim maszerowała pomiędzy huśtawkami. W pewnym momencie piesek ukucnął i zaczął się załatwiać. Powiedziałam jej, ze to szczyt bezczelności, że wychodzą z psami bez kagańców na plac zabaw, to pozwalają, żeby się załatwiały. A panienka do mnie, ze mam nie denerwować pas, bo ona go nie utrzyma. Tego już nie zdzierżyłam. Powiedziałam jej, żeby sobie kupiła pekińczyka. a ona, ze nie ma gdzie wychodzić z pieskiem i nie widzi żadnego problemu. I od słowa do słowa aż zrobiła się awantura. Dżentelmen zwrócił mi uwagę, że mam na niego nie krzyczeć, na to ja, że powinnam mu przyłożyć za takie traktowanie mnie i moich dzieci. Po prostu mnie wyprowadzili z równowagi. Jutro dzwonię do spółdzielni z zapytaniem po co zrobili ten plac zabaw, bo jeżeli tylko po to, żeby skłócić mieszkańców, to efekt jest. Chciałabym tylko, żeby postawili tam małe ogrodzenie z tabliczką o zakazie wprowadzaniu psów.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry