reklama

Lutóweczki 2008-wątek główny

zagladam do was szybciutko i zmykam zaraz do pakowania, bo jutro rano lece na 8 do fryzjera i jedziemy na weselisko.. niestety mamy prawie 200km do przejechania.. drogi się nie boję (już byliśmy tam z dziećmi), ale nie wiem jak maluchy zareagują na takie zamieszanie.. ale najwyżej pójdziemy do kościoła i się zwiniemy.. szczerze mówiąc najchętniej zostałabym w domu, ale nie moge nie być (dość zawiła sytuacja rodzinna - wiem, że młodzi liczą na wsparcie:-))

annaajra z Bartkiem nie miałam problemu,, zresztą poszłam do pracy na pół etatu jak miał 2 miesiące, a na cały etat jak skończył 4.. ale u Marysi widzę różnicę.. zostanie z moim J, ale widać, ze nie jest już taka spokojna i bardzo trudno jej zasnąć, a dziś u babci darła sie przez pół godziny na cale gardło, a jak tylko wzięłam ją na ręce to się uśmiechnęła i spokój:-) mile to.. ale ja też niedługo do pracy i na myśl o tym mi się ciężko na sercu zrobiło:-(
 
reklama
anna moja mała przebywa głównie ze mną, ale ostatnimi czasy miałam do załatwienia kilka spraw urzędowych i wtedy została z moją mamą:tak: bylo to 4-5 razy od 2 - 3,5 godz.i oby sie bez płaczu, zachowywała sie normalnie, bawiła sie ale sie nie smiala, bo wogóle póki co mało sie usmiecha:baffled: na szczescie zaczyna łapac kontakt z ludźmi bo do tej pory usmiechała sie tylko do ulubionego kotka-grzechotki i do karuzelki:-)
może spróbuj zostawiac ja najpierw na króciutki czas a potem na coraz dłużej, pokaz moze komus kto cie zastepuje w jaki sposób ty uspokajasz i niech powielaja twoje ruchy:rofl2:
 
anna_ajra, ja Wiktora od małego zostawiałam z babciami, jak chcieliśmy iść do kina lub po prostu mieć wolne (w praktyce to zostawialismy go co weekend i sprzatalismy w domu bo tylko wtedy mielismy na to czas :/ ), mimo to jak poszlam do pracy to zdarzalo mu sie plakac jak zostawal, tylko ze ja wychdozilam do pracy jak jeszce maciek byl w domu a potem on zanosil Wiktora do babci wiec nie wiem dokladnie jak to bylo. Teraz z Olkiem moze byc gorzej bo nie zostaje zbyt wiele razy z obcymi osobami. Po pierwsze nagle wszystkie babcie boja sie Olka, po drugie ja go karmie piersia wiec zostawianie go to dla mnie dyskomfort no i jakos tak nie mam ochoty ich zostawiac :/

Rekinasia, u mnie wszyscy tez chorzy, orpcz Macka. Niestety Olka nie uchronilam i teraz biedny z katarkiem sie meczy

Ja wczoraj na spacerku a potem pojechalismy na nasza dzialke gdzie bedziemy budowac domek. Duuzo pracy przed nami (m.in utwardzenie drogi)
 
'Anna ajra Julka jakoś nie ma problemu z zostawaniem beze mnie Mm nadaieje że tak zostanie gdy pójdzie do przedszkola Oliwke też zostawiałam i ponoć chisterii nie było
Dziś pogoda kiepska a ja nie idę do kosmetyczki:-(( ale co się odwlecze to nie uciecze ;-)jak nie w ten weekend to w następny) M z Julka pojechali na zakupy i na karuzelę a ja właściwie powinnam sprzątać ale strasznie mi się nie chce Poki co popijam kawkę irelaksuję sie przed kompem:-p
 
Cześć dziewczyny!
Wielkie dzięki za odpowiedzi... :-D

Też mam taką nadzieję, że z tego wyrośnie...

Poszłam wczoraj na spotkanie organizacyjne przed chrztem razem z chrzestnymi, mąż niestety w pracy. Michasia zostawiłam z teściową (wspaniała kobieta) na niecałą godzinkę. Synek był już po kąpieli i właśnie wypił butlę na noc. Na 19 miało być spotkanie, ale przyjechał biskup i próbę odwołano tak o... Zanim jednak się o tym dowiedzieliśmy nie mogliśmy się do żadnego z księży dodzwonić! Totalnie nas olali... rrr... :wściekła/y:
Jak wróciłam, to mały oczywiście rozhisteryzowany... Po moim wyjściu, zasnął twardo na chwilkę i gdy się wybudził zaczął się wrzask.
Mój mąż mówi, że mały miał kolkę... ja tak nie uważam. Czy jest to dziewczyny możliwe, że dziecko ma 20min kolkę??? :confused::confused::confused:
I tu się z mężem różnimy. Ja uważam, że mały wpada w panikę gdy mnie nie ma, a m sądzi, że to kolki...

Bardzo się tym martwię...:sad:
 
witam Was dziewczyny
mi dzis jest zle i baaaardzo smutno :-( niestety musimy sie wyprowadzic od mojej mamy bo moj M naciska gdyz mj braciszek wrocil z woja i nie chce sie juz narzucac nikomu - a przeciez nikomu sie nie narzuca :-(:no: i znow z powrotem do tesciow a po tej klotni nie chce tam wracac :-( aj zle sie czuje z ta przeprowadzka - wszyscy sa przygnebieni tzn ja moja mama i mlodzsze rodzenstwo :frown: jakos nie umiem sie pogodzic z tym faktem ze zas musze sie mijac z tesciami w jednym mieszkaniu moze to tez dlatego ze jestem przywiazna do moich rodzicow a szczegolnie mojej mamy bo ona byla dla mnie jak przyjaciolka a poza tym z nia nie balam sie zostawic malego bo wiedzialam ze da sobie swietnie rady a zas z tesciowa boje sie zostawic malego moze nie dlatego ze mu cos zrobi ale dlatego ze jestem o niego zazdrosna gdy tylko przychodzi do pokoju i zaczyna siedziec nad nim i chce ga wziac na rece to mnie juz gule wychodza :wściekła/y::no:
przepraszam ze nie odpisze Wam na posty ale naprawde nie mam nastroju a poza tym jak maly spi musze sie isc pakowac - juz to widze ten placz ... :-(
do popisania kiedys tam niewiem kiedy :no2::sad:
 
Pogoda chyba dopisuje bo takie dziś pustki na forum...

M zabrał Piotrusia na rower, Jaś śpi na balkonie a ja trochę sprzątam.

Anna ajra - Piotruś od początku przepadał za moimi rodzicami więc nigdy nie było problemu z zostawieniem go na parę godzin. Mama musiała być za to w nocy. Teraz śpi sam więc pewnie na noc też nie bałby się zostać. Jaś póki co nie zauważyłam by jakoś specjalnie mnie potrzebował, na pewno do karmienia:-D. A co do płaczu Michałka , to mógł boleć go brzuszek albo coś mu się przyśniło. Kolka jest codziennie mniej więcej o tej samej porze i bardzo trudno jest uspokoić dziecko, jeśli u Ciebie się uspokaja to na pewno nie jest to kolka.:-)
Patrysia - trzymaj się dzielnie, i nie zapomnij o nas! A tak w ogóle to czy Ty nie za bardzo podporządkowujesz się swojemu M?

Pozdrawiam serdecznie i uciekam dalej sprzątać.
 
Witam się i ja,
jesteśmy już po 2-godzinnym spacerku, a pogoda była cudna. Tylko mam zmartwienie, bo moja córcia nadal ma na buzi wysypkę. I tak już 5 dzień. Nie wiem co jej już robić. Myłam buzię oilatum, krochmalem, smarowałam maścią cholesterolową i sudocremem. Dawałam jej nawet fenistil przeciwuczuleniowy i nic. Powoli zaczynam być załamana. Co najciekawsze, wysypkę ma tylko na buzi, ale wygląda to nieciekawie.

anna_ajra - moja Mała też tak ma. Tyle tylko, że nikt nawet nie jest w stanie jej uspokoić. Ani babcia, ani tata, ani nikt. Potrafi płakać przez cały czas jak mnie nie ma i dostaję wówczas błagalne telefony o powrót. Nie muszę dodawać, że niezależnie gdzie bym była pędzę do domu z "wywalonym jęzorem." Wychodzę tylko jak śpi, a i to nie zawsze mi się udaje. Ja muszę być i dopiero wtulona we mnie, najczęściej na rękach się uspokaja.Jestem skrajnie zmęczona, ale dobrze mi z tym jej przywiązaniem.

Pozdrowionka, milego wieczoru
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry