Edda, ja na 100% rodzę w styczniu, najpózniej w 39 tygodniu, a to przez moją cukrzycę.
Na strych to mężon będzie wchodził:-) łóżeczko też on skręci, ja umyję, naszykuję pościel - przy Mai wszystko to robił mąż, bo nie chciałam wcześniej.
Kurde' muszę wydać jeszcze teraz 400 zł na kompa, zła jestem jak diabli, bo zawsze przed świętami coś się dzieje. A jeszcze muszę kupić prezenty dla czwórki dzieciaków. Jutro zamówię :-) odbiorę w poniedziałek.
I jeszcze nie myślałam nic o potrawach na święta. Wigilię i pierwszy dzień spędzamy u moich rodziców, w drugi dzień chcę pojechać do rodziny teściowej. Tam mamy troje dzieci, w tym moją chrześnicę. Jak teraz nie pojedziemy to nie wiem kiedy się uda.W gruncie rzeczy pewnie nie będzie nas w domu, ale coś w lodówce muszę mieć. No i coś trzeba zrobić do rodziców.
Zastanawiam się też czy nie zrobić skromnej kolacji wigilijnej w domu i zjeść ją z teściem. Od kilku lat jezdził z nami do moich rodziców, ale pinieważ mam z nim na pieńku to i nie mam ochoty spędzać z nim całego wieczoru.
Tylko pewnie pan mąż się obrazi. Ale cóż, teść zasłużył sobie.
Idę już do wanny:-) a jutro nie wstaję z łóżka, mężon zawozi i odbiera Maję ze szkoły, zajęć na świetlicy nie ma, więc ,ogę się wygrzewać
Kolorowych snów:-)