hej dziewczyny chciałam tylko zaznaczyć że cały czas Was podczytuje tylko a to weny a to jedną ręką nie chce mi się a to czasu brak.. nie wiem dalej jak Wy to robicie że macie czas tyle pisać
teraz odzyskałam wenę bo stało się coś fenomenalnego a myślałam że moje karmienie moim mlekiem ma się ku końcowi
tzn Oliwier przez pierwsze 3 tyg jadł z piersi ale przez osłonki, później tylko butelka aż do wczoraj![]()
od jakiś 2 tyg miałam stopniowo mniej swojego mleka odciągniętego i musiałam dokarmiać![]()
więc raz na parę dni próbowałam go przystawiać ale w sumie to tak 10 minut i dawałam spokój bo nie chciał aż tu nagle wczoraj olśniło mnie - bo od kilku dni Oli od 16 do 18-19 czyli do czasu kąpieli strasznie marudzi, popłakuje widać że śpiący coś cmoka dodatkową porcję mleka ale tak tylko cmoka - no to wpadłam na pomysł dam mu cyca i tu mnie zdziwko wzięło jak On myk i ssie jakby to od urodzenia robiłno i possał ten czas do kąpieli czyli długo to od razu jakoś poczułam że pobudził to mleczko...
i wyobraźcie sobie moje zdziwienie jak On tak od wczoraj każdy posiłek je z cyca!!!! nawet te swoje stałe w miare godziny jedzenia zachowuje... jedynie co to trochę dłużej mu to jedzenie zajmuje, te w nocy normalnie a to rano to z 1h...
teraz się tylko modlę żeby tak zostało![]()
Karola - zainspirowałaś mnie !!
moja historia jest bardzo podobna... pierwsze dwa dni po porodzie Tomcio miał taką żółtaczkę, że wogóle jeść nie chciał do tego zmęczenie po trudach wydostawania się na świat... Miałam duży problem, żeby go przystawić do piersi... drugiego dnia po południu zabrali go już pod lampy i zaczęli karmić butelką... którą ja nazywałam lejkiem - bo te szpitalne smoczki są do d****, dziecko nie musi nawet go ścisnąć, żeby mleko leciało... Ze względu na żółtaczkę i antybiotyk, który dostawał nie miałam Tomcia przy sobie przez 3 dni... A jak mi go oddali to już kaplica była ;( 5 położnych walczyło ze mną o przystawienie Małego do piersi a on nic... bunt na statku... ryk na cały szpital... przyzwyczaił się do silikonu i tyle... no to konsultantka laktacyjna ze szpitala zaproponowała oszukanie Tomka właśnie osłonkami - i Mały to chwycił... tyle że przez te osłonki laktacja się tak dobrze nie rozkręca i mały więcej powietrza chyba łyka... Skutek taki, że mam mało mleka a małego przestawiłam całkowicie na butle (1. dokarmiam mm, 2. nie ma bólów brzuszka takich jak po nakładkach)... Oczywiście próbowałam wiele razy go przystawić do cyca już w domu... ale Tomcio uparty zwolennik silikonu - nie dało rady... I przyznaje odpuściłam sobie i jemu nerwów...
Wczoraj przeczytałam Twój post i stwierdziłam, że skoro Twój urwis po 2 miesiącach był w stanie chwycić pierś to może mojego spróbuje znów pomęczyć... I dziś w nocy karmienie o 2 - zamiast butli cyc... nie trwało to nawet 30sekund jak chwycił !! Normalnie w szoku byłam, aż męża obudziłam! potem o 5 drugi cyc - poszedł ! szok, nie do wiary... tylko jednak po 30 minutach nerwy się zaczęły... no tak mamuśka ! mleko się skończyło...
A ja tak jak Ty już myślałam, że zaraz zakończę przygodę z karmieniem moim mlekiem... bo laktator i osłonki to jest super sprawa, ale jednak nie jest to tak dobry pobudzacz laktacji jak dziecięca buźka.
Dzięki wielkie!!
no i possał ten czas do kąpieli czyli długo to od razu jakoś poczułam że pobudził to mleczko...
śmieszny jest

nie wiedzialam ze dostosowywuja sie piersi do dziecka z produkcja mleka.