Dzień dobry :-)
Pogoda paskudna... Pierwszy raz odkąd Sebuś skończył 2tyg, opuściliśmy spacer wczoraj... Ale dzisiaj idę do ginekologa, więc trochę się przewietrzy :-)
Wczoraj moje dziecko było aniołem... Oj jaka szczęśliwa byłam, bo powoli zaczęłam się załamywać... Kupiłam mu karuzelkę do łóżeczka, bo nie miał, ale za cholere nie chce dalej w łóżeczku leżeć... W domu nic nie można było zrobić, bo non stop na rękach... Kupiłam więc huśtawkę elektryczną... A gdzie tam... Sebuś ma ją głęboko w poważaniu... Za to wczoraj... Ach... Chichotał cały dzień

odkąd się obudził praktycznie. Później usnął pierwszy raz sam!!! Ja w tym czasie pomalowałam sobie paznokcie, upiekłam babeczki i szarlotkę

obudził się, nakarmiłam go, wsadziłam do leżaczka, włączyłam muzykę i ja sprzątałam i się wydurniałam z miotłą, a on się chichrał jak wariat

taka szczęśliwa byłam

wieczorkiem musiałam iść do kontroli z tą ręką... 2tyg stresu i nerwów, przychodzę a gościu mi mówi, że nie ma moich wyników... Że mam przyjść za kolejne 2tyg

Popłakałam się aż, bo zaczęłam sobie wyobrażać, że coś może nie tak z nimi jest... Zadzwonił BB, powiedział, że pewnie się obijali w laboratorium i na pocieszenie zrobił mi niespodziankę i przyjechał

bo mu się wyjazd przesunął na dzisiaj rano. Przyjechał akurat jak usypiałam Juniorka, który dalej zachowywał się jak dziecko idealne

BB pochwalił, powiedział, że z dnia na dzień jest coraz bardziej kochany itd

. Juniorciu usnął po 20 i dał nam duuużo czasu na nacieszenie się sobą, bo przebudził się tylko na 2min o 1 w nocy, ale BB akurat już miał jechać. Oglądaliśmy sobie filmy, wcinaliśmy babeczki i wydurnialiśmy się, tak jak kiedyś

było super. Nocka idealnaaaaa... Wprawdzie miałam straszne koszmary, ale jeżeli chodzi o Niuńka to ja poproszę tak zawsze!!!

obudził się o 3 na karmienie, później o 7 rano. Położna była u nas o 9, pochwaliła :-) a teraz Juniorciu śpi i daje mamie wypić kawę... :-)