ania_kropla
Fanka BB :)
isia właśnie pomijając to co tam napisałam to jednak odczułam ulgę, że mogę spokojnie np. obiadem się zająć, wczoraj rozmawiałam ze swoją mamą i ona powiedziała, że też by może z mała inaczej się bawiła ale się mnie boi, kurczę chyba faktycznie zołza ze mnie, ale ze swoją mamą to jednak inaczej, tylko ona też trochę daleko (200 km),
dzisiaj po raz pierwszy mała dostała marchewkę, i nawet bardzo nie pluła, a że łyżeczkę już zna od dawna to szeroko otwierała buzię,
w którymś momencie przesadziłam z tym cycowaniem, bo teraz Kinia nie chce jeść z butelki, codziennie daję jej butlę to może zaskoczy...
dzisiaj po raz pierwszy mała dostała marchewkę, i nawet bardzo nie pluła, a że łyżeczkę już zna od dawna to szeroko otwierała buzię,
w którymś momencie przesadziłam z tym cycowaniem, bo teraz Kinia nie chce jeść z butelki, codziennie daję jej butlę to może zaskoczy...


w sklepach są albo na mm, albo z cukrem. z drugiej strony nie chcę też ściągać mojego mleka, to na czym kaszkę zrobić? na wodzie? a to tak idzie? i czym ją podać, bo butelki u nas nie funkcjonują
) jak rozumieć PRZECIER JARZYNOWY?
ale mi się namieszało w głowie... pewnie kilka dni i dojdę do wprawy, ale póki co mam niezły mętlik.
, więc w sprawie żywienia wolę powołać się na aktualny schemat (dla przykładu od urodzenia uparcie mówi mi o podawaniu herbatki, a po jaką cholerę?
).