reklama

Luty 2012

a no jaglana taniej, a przy mojej sytuacji to wane.Nominal dziewczyny polecaja bo tansza chyba,a tak samo dobra jak ta Holle.Duzo tez dziewczyn ma doidy cup,chwala sobie.Ja mam niekapka +4 m z tt.Ale malo prob mielismy za soba, jutro wezme do rodzico i zobaczymy co bedzie.
Ja karmie tak: na lezaczku, w nosidelku jak jestem na wyjazdach,albo w krzeselku w pozycji pochylonej jak w nosidelku.Ale moja to sie do siadania rwie, jest to jej ulubiona pozycja(oprocz pozycji na brzuszku),staram sie tego unikac,ale czasem sprawie jej przyjemnosc chwilowa.
 
reklama
też mam ten kubek +4m tt, ale młody nie czai tego dziubka, chyba wywalę przykrywkę z ustnikiem i będziemy pić, jak z normalnego.

dagrab, a co robi, jak się podnosi? mój z pozycji leżącej na plecach ma w dupie za przeproszeniem podnoszenie głowy do góry :laugh2: (zresztą, tak jak pisałam, on nawet jej nie ciągnął przy podciąganiu za ręce). tylko jak siedzi np. w foteliku to się odbija do siadu...
 
moja jak lezy to bardzo podnosi glowke, nie ma znaczenia czy lezy na podlodze czy na moich nozkach.Trzyma tak ja i trzyma bardzo dlugo,no i kombinuje jak to zrobic zeby usiasc.
 
Moja ma identycznie. Olewa za to obroty:wściekła/y: Macka w lezaczku karmilam, a jak sie krzeselka dorobilam to w nim na odchylonej na max pozycji.
A co do niekapka, Maciek mimo ze butelkowy nigdy go nie zaczail. Byla butla i kubeczek, a gdzies w miedzyczasie nauczyl sie slomki. Mysle wiec, ze dziecie niebutelkowe moze miec problem. Bo to tez trzeba wciagnac, troche jak w butli, a na cycu sie jezykiem pracuje
 
Ostatnia edycja:
no właśnie tak mi się wydaje, że to przez to, że nie jest butelkowy, to nie potrafi pić z niekapka.

muszę przywieźć od babci siedzenie z krzesełka (w domu mam nakładkę leżaczek) i zobaczyć, czy idzie zmieniać kąt nachylenia oparcia, to będziemy się w nim karmić.

moje dziecko jest szalone :rofl2::rofl2::rofl2:, od kilku drzemek płacze mi przy usypianiu w wózku, więc wkładam go do łóżeczka i podnoszę front lekko do góry i bujam (ma takie lekkie wibracje :rofl2:).a on kładzie się na boczek i w minutę zasypia :-). oby mu tak zostało, bo wolę podnosić chwilę łóżeczko niż bujać na rękach albo w wózku :-)
 
hej, u nas nic ciekawego poza tym, że zaczynamy szukać niańki i obawiam się, że to nie będzie takie łatwe:-(, a jak sobie pomyślę, że będę musiała dziecko z obcą osobą zostawić to mi się serce kraje, to już tym nadopiekuńczym babciom bym wolała...

sprite my też się karmimy na leżaczku (cały jeden raz jak do tej pory), i ja mam mętlik z tym rozszerzaniem, więc postanowiłam się skupić na kolejności, zaczynam od samej marchewki i tak 5-7 dni, potem ziemniak a co potem się zobaczy, no i gluten za dwa tyg. jak skończymy 5 m-cy, ty już w zasadzie możesz ale wystarczy, że zaczniesz przed skończeniem 6 miesiąca, i mimo że można by było być tylko na cycu to i tak jakoś ten gluten trzeba wprowadzić więc siłą rzeczy z tymi zupkami trzeba zacząć wcześniej...

dagrab moja też się rwała do siadania a my jej do tego trochę pomagaliśmy, ale przestaliśmy i już nie ma takiego parcia na siadanie, główkę podnosi w leżeniu i tyle... ale jak mi się zdarzy zrobić wyjątek to się chichra z radości...

z tymi zwykłymi kaszami to dobry pomysł, a jakie gotowe słoiczki kupujecie? chodzi mi o firmę bo też kompletnie nie mam pojęcia...
 
Ostatnia edycja:
sprite moi chlopcy to zlote dzieci. Przy Kevinku to wogole nie wiedzialam, ze dziecko mialam.
Do 4 miesiaca spal po 20h na dobe, obudzil sie, zjadl, jak chodzilismy na spacerki to przeczytalam multum ksiazek bo go postawilam pod drzewem w parku i on uwielbial sie patrzec na listki.
A robil wszystko ksiazkowo: 6 miesiecy siedziec - Kevin siadal, 9 miesiecy raczkowac - raczkowal (a raczej ciagnal noge za soba), roczek chodzic - chodzil. Mama mnie prosila zebym zrobilam mu zdjecie jak placze bo to dziecko nigdy nie plakalo. A jak sie pieknie bawil, jak mial 1,5 roczku kupilismy mu pod choinke 30 resorakow to nie mielismy dziecka przez tydzien!
Ukladal je sobie jedne za drugim, wkladal do pudelka, robil bzim bzim.
Martinek tez kochane dziecko, ciagle usmiechniete.
A Kareniasta - Boze co mysmy sie z nia przeszli!
Od urodzenia juz byla marudna, nic nie spala, ciagle na raczkach. Jak tylko skonczyla roczek to jakis koszmar sie zaczal: WSZYSTKO musiala robic tak jak my.
Musiala siedziec na "doroslym" krzesle, zadnej poduszki czy podkladki i spadala z niego sto razy dziennie. Talerze i lyzka takie jak my.
Wlazila wszedzie gdzie sie dalo, wywracala sie na prostej drodze.
Co 5 minut bylo darcie ryja: nie ten talerz, nie te kredki, nie ta reka. Do dzisiaj zreszta ma ryjka rozdartego.
Karen troche ekstremalny przypadek bo jak miala 18 miesiecy w koncu nie wytrzymalismy i poszlismy z nia do psychologa i sie okazalo, ze jest obsesive-compulsive. Po krotce wlasnie ma jakos tak w glowie poukladane, ze cos musi byc w ten sposob i nie moze przyjac do wiadomosci, ze cos moze byc inaczej.
Moze slyszalyscie takie ekstremalne przypadki o ludziach, ktorzy np. chodzili tylko wyznaczona sciezka w domu albo myli sie po milion razy? To wlasnie obsesive-compulsive.
Karen dosyc szybko wyleczylismy i teraz jest juz OK, ciagle oczywisie musi miec wszystko poukladane.
Ale ogolnie jak rozmawiam z mamami dziewczynek to dziewczynki sa bardziej kaprysne, placzliwe i wymagaja miliona rzeczy.
No temat rzeka i sie oczywiscie rozpisalam.
Antila skunks smierdzi jak pomieszanie marychy z scieta trawa.
Murzynska chata smierdzi wszystkim co w niej trzymaja czyli: brudnymi talerzami, skarpetkami, smieciami, szczochami psimi - zalezy od wariacji (maz wstawial okna na murzynowie przez jakis czas to sie nasluchalam).
Ja robie kleik ryzowy na samej wodzie i podaje Miskowi lyzeczka razem z owockami (wsypanymi do srodka ale z osobnego sloiczka). Wydaje mi sie, ze w ten sposob ma mniej cukru niz kaszka od razu z owocami no i te owocki chyba bardziej tresciwe.
Ja wlewam 80 ml wody podgrzanej i tak pi razy drzwi 3 lyzeczki kaszki.
U nas inaczej sie dzieci zywi. Pomijajac, ze dla roczniaka sa obiadki typu: spaghetti, lazania, pizza to jak probowalam znalezc schemat zywienia to znalazlam, ze Amerykanskie Stowarzyszenie Pediatryczne stwierdzilo, ze nie wazne w jakiej kolejnosci sie podaje jedzenie byleby 3-4 dni odczekac i zobaczyc czy nie uczula.
Skoro amerykanskie dzieci to przezywaja widocznie maja racje.
Odkrylam w koncu dlaczego moj synus nie chcial nic pic. W malych buteleczkach do picia wlasnie zostawilam smoczki "1" a do mleka ma "2". I mu slabo lecialo i leniuszek nie chcial pic. Zmienilam smoczki i wczoraj przez caly dzien wypil mi pol Bobofruta i 120ml herbatki.
Co mnie sklonilo do przemyslenia i przeczytalam ksiazke o uczeniu jezyka migowego maluszkow i postanowilam jednak sprobowac.
Czekam wlasnie na slownik a na razie wprowadzilam pare podstawowych znakow i zobaczymy co z tego wyjdzie. Sprobowac zawsze mozna.
Dobra bo teraz to sie znowu rozpisalam.
Oczywiscie dzisiaj nowa pracownica zadzwonila, ze jest chora i znowu rano mialam nerwowke.
 
ania_kropla, ja kupiłam i będę podawać Hippa. jakoś inne mnie nie przekonują. choć przyznam się, że nie rozumiem tych oznaczeń, bo np. jest słoiczek z gruszką od 4 miesiąca, a w schemacie gruszka jest w późniejszych miesiącach dopiero, hmmm...

Isia, Karen prawdziwa kobieta i już! ot co! :-):-). a z OCD (zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne), to chyba sama się borykam. niezdiagnozowane, ale natrętne myśli na to wskazują :baffled:. liczę, że kiedyś samo przejdzie...

mamy za sobą pierwszy kontakt z marchewką :tak:. było kolorowo dosłownie, wszystko w marchewkowej papce. silikonowe łyżeczki to był jednak głupi pomysł (mam z TT). młody nie dość, że robi z nich proce haha, to na dodatek silikon się odbarwił i brzydko wygląda :baffled:. zaledwie może 2 łyżeczki z 5 w miseczce zjadł. wypluwał, a później machał rączkami coś w stylu "matka, spadaj mi już z tym paskudztwem!". kamera zarejestrowała :D, leżaczek-bujaczek wyszorowany (po 5 miesiącach odkryłam, że oparcie jest regulowane i praktycznie do całkowitego siadu można ustawić :rofl2::rofl2:), dzieć chyba niezbyt zadowolony. jutro znowu spróbujemy :confused:.

młody coś zaczął kombinować. klęczy na kolanach, dupcia w górze, ręce do podporu prawie proste, a głowa zwisa w dół i opiera się czołem o podłogę ;-). i ciągle taką pozycję dziś ćwiczył :-D.

mówicie o bobomigach? czytałam trochę o nich. fajna sprawa :tak:
 
reklama
hmm, to i ja zerknęłam o co chodzi z tym miganiem, fajna sprawa tylko u mnie z tą systematycznością kiepsko, ale kilka podstawowych znaków można by było wprowadzić, korzyści olbrzymie...

OCD ja tez chyba mam, tylko ja mówię o tym moje schizy a trochę tego mam...np. nie użyję noża którym mąż kroił ogórka, i on mówi wtedy mi, że to nóż skażony ogórkiem:rofl2:

no i strasznie marudnym dzieckiem byłam, rozdartym i płaczliwym...
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry