reklama

Luty 2012

reklama
a mnie dopada syndrom powrotu do domu, już mi się nie chce u teściów siedzieć, wolę u siebie, nie to że teściowa się wtrąca, ale już chcę do siebie.

Mam dość jedzenia obiadów o poronionej porze, czyli o 12.30 :-(:no::crazy: to dla mnie totalnie chora pora. W moim rodzinnym domu tak się nie jadało i u siebie też tak nie robię. Z pobytu w Raciążu to mnie najbardziej dobija chory obiad o chorej porze. Ja wtedy w domu przegryzam kanapkę lub zjadam jakąś lekką przekąskę, jabłko czy coś, a nie kurde 2-daniowy obiad!!! :no: Tu nie ma nawet minimalnej szansy na przesunięcie obiadu przynajmniej na 14! Reżim totalny :-(
 
hehe jaka złość Gensiusia ;)
moja babcia ostatnio zadzwoniła do mnie o 10.40 żebym przyjechała na krupniczek, tylko szybko, bo krupniczek to trzeba jeść jak jest świeży, od razu po ugotowaniu... hehe moja babcia też obiady robi wcześnie, zazwyczaj o 12.. ale jest taka kochana, że jej to wybaczam:) u mnie późno obiady, jak widać, jeszcze gotuję zupę:) ale małż i tak będzie koło 20 to się nie spieszę:)
 
a ja dzis tez zeberka zrobilam :)

no i suroweczke z kiszonej kapusty bo tak mi sie jej juz chcialo!!!


a zakupy chyba udane bo kupilam jeansy ciazowe bo mialam tylko dwie pary a do pracy codziennie to na zmiane sie przydadza :)
 
Czesc Dziewuszki!
Wiem, ze zniknelam na 2 tygodnie, wlasnie dokonczylam Was czytac (jejku no ile Wy produkujecie).
Od razu ostrzegam, ze bedzie dlugo...
Przede wszystkim na USG polowkowym wyszlo, ze dzidzius jest zdrowy ALE wyszlo tez, ze to chlopiec.
No i zalamalam sie nerwowo w szpitalu, nie mogli mnie uspokoic, nie potrafie Wam teraz nawet opisac co sie ze mna dzialo.
Zostawili mnie na noc a pozniej chodzilam 2 razy w tygodniu do psychologa.
Teraz jest juz OK, potrafie na to wszystko spojrzec juz realnie.
Jak tak mniej wiecej z moich postow wywnioskowalyscie moje zycie jest totalnie pokomplikowane i bardzo intensywne.
Poza pestka czyli posiadaniem 2 dzieci i prowadzeniem domu:
- mam 2 firmy na glowie, moja pracownica zlamala noge i nie wraca, ciagle nie moge znalezc nikogo na jej miejsce (zwolnilam wczoraj kolejna dziewczyne), a z mojego sprzatania domkow sie utrzymujemy, bez tego wyladowalibysmy pod mostem
- rok temu kupilismy dom do remontu, zdjelismy caly strych i wybudwalismy pietro (ktore obecnie nie ma nawet scian) a dol jest orginal z 37 roku wiec tez wszystko do remontu, samo to jest juz super stresujace, na dole nie ma zadnych drzwi (zero prywatnosci), ani jednego clozetu wiec ciuchy mam poukladane na polkach na ksiazki a w pokoju slonecznym, ktory jest jedynym skonczonym pokojem mam pelno pudel, rzeczy, ktore czekaja na rozpakowanie, przejrzenie, sprzedaz, wypranie itd., do tego ja jestem maniaczka czystosci i przebywajac caly czas w takim balaganie juz mnie to doprowadza do szewskiej pasji, wszystko to robimy sami zupelnie (w tamten weekend wstawialismy okna na dole na przyklad) musi to zaaprobowac inspektor, ktory przypierdziela sie do najmniejszej *******y i dlatego nas tak spowalnia
- moj maz ma bardzo dobra prace, z ktorej nie moze odejsc bo by stracil duzo benefitow m.in. ubezpieczenie (ktorego nie ma teraz wypracowanego nawet) i emeryture ale od 2 lat maja kryzys, dopiero co 9 miesiecy nie pracowal (nie moze pobierac kuroniowki tez), teraz wrocil do pracy ale liczymy kazdy tydzien i na zime na bank straci znowu prace, kiedy/czy wroci na wiosne to jest jedna niewiadoma, innej pracy nie moze znalezc bo po pierwsze sam wykancza dom a po drugie u niego jest tak, ze dzwonia wieczorem nagle jakiegos dnia, ze ma byc nastepnego dnia w pracy
- no i nie ukrywam, ze nasze dziecko jest wpadka, postanowilismy je urodzic ale placimy bardzo duza cene za to.
Tak podsumowujac krotko.
Takze, to, ze sie okazalo, ze to chlopczyk tak jakby przelalo juz moja granice wytrzymalosci i nie moglam juz wiecej zniesc.
Teraz zbieram sie jakos do kupy, powoli sie przyzwyczajam do mysli, ze bedziemy mieli synka. Spisalam sobie na kartce wszystkie dobre rzeczy. Imie moze kiedys do nas przyjdzie...
Najbardziej mi zal bo jest to ostatnie nasze dziecko (po porodzie podwiazuje sobie jajniki) a tak bardzo marzylam o malej Megi...
Reszta problemow no coz staram sie nie denerwowac czyms czego nie moge zmienic.
W niedziele dostalam juz skurczow porodowych ale okazal sie falszywy alarm, przesadzilismy z mezem z przytulankami. Pozniej w pn mialam wizyte u lekarza, ciagle mam te bole brzucha ale juz sie do nich przyzwyczailam. Lekarz powiedzial, ze nic nie widzi ale zlecil badania i ciagle naciska na polozenie sie do lozka, no coz raczej nie w tym zyciu.
W srode zadzwonil, ze mam jakas infekcje no i akurat juz zaczelo swedziec jak cholera. Na szczescie przefaksowal recepte do apteki kolo domku, ktory akurat sprzatalam i od razu zaczelam brac antybiotyk i masc i juz jest dobrze.
W piatek zadzwonila do mnie Kevina nauczycielka, ze moj syn jest niegrzeczny i biega po klasie i nie slucha i normalnie w szoku jestem. We wtorek ide z nia porozmawiac.
Odkrylam tez, ze w poniedzialek nie ma szkoly a ja mam 2 domki i zadnej dziewczyny do pomocy wiec znowu kombinacje alpejskie.
No i tak to dziewuszki wyglada...
 
Geniusia 12.30 to faktycznie chora pora na obiad! W domu rodzinnym w tygodniu jedlismy o 16 a w weekendy kolo 14. Odkad mieszkam w Anglii obiady jemy kolo 19 bo do 17.30 jestem w pracy. W weekendy tez nie jemy wczesniej niz o 16-17... Ale u nas nie ma kolacji nigdy. Dzisiaj nie gotowalam bo idziemy na 19 na obiad do znajomych. Pieke za to mojego ulubionego murzynka. Przeloze go kremem smietankowym i w srodek wloze mandarynki z puszki. Na gore zrobie polewe czekoladowa toffi. Bedzie pycha :)
 
Isia, kochana bidulko przytulam mocno :*** Spisywanie listy dobrych rzeczy pomaga, sprawdziłam na sobie, kiedyś chodziłam na terapię do znajomego terapeuty i mi taka lista pomogła. U mnie wyglądało to jak spisywanie pamiętnika. Każdego dnia zapisać choć jedną rzecz, która sprawiła mi przyjemność, nawet błahostkę, po paru tygodniach zadziałało, a ja poczułam się lepiej, pewniej. A z płcią cóż... ja Cię rozumiem. Ważne, żeby było zdrowe. Ale. Jeśli to jest chłopczyk, to będzie to też moje jedyne dziecko. Na tyle emocjonalnie dam sobie radę, znam się już na tyle.

Milcia ja chyba też sobie w domu upiekę jakieś ciasto, nieważne jakie, ale mam potrzebę. Zostawię sobie w domu tylko ćwiartkę, a resztę zaniosę mojej mamie do pracy dla jej dziewczyn, akurat odstawiły dietę ;)

Jak ja się cieszę, że jutro już wracamy do domu :tak: U siebie mi najswobodniej, bo u siebie ;)
 
to gratulacje Dee - widzę że rodzinka sie powieksza, u mnie już tyle siostrzeńców i bratanków że powoli tracę rachubę:D

betibeti ja jestem z Wawy, z resztą kilka innych dziewczyn również. Z tego co pamiętam Dee, Mama2006, cyśka, geniusia... jesli kogos pominęłam to przepraszam

Suzi głupia nie jesteś, to normalne że się martwisz. Nie można przesadzać ale lepiej tak niż gdybyś miała w gdzieś czy wszystko dobrze z Twoim maluszkiem. To niestety zostaje: dzis w nocy młody miał straszną gorączkę i mimo że ma juz 4 lata to martwiłam sie czy to mu nie zaszkodzi. Nie mylmy troski z głupotą;)

Geniusia nie chcę nic mówić ale dzieciaki z reguły tak jedzą obiadki. Tak czy siak przed drzemka dobrze żeby maluszek coś zjadł czyli koło 12 najpóźniej, tak więc może lepiej sie przyzwyczaić;) Myśmy jedli zawsze koło 15-16, ale zupa na 12 musiała być

Isia ciesze się że wróciłaś, szczerze mówiąc czułam że coś jest nie tak, skoro tak długo sie nie odzywasz. Z tego co widzę macie juz córcię więc chyba tragedii nie będzie. Ja właśnie dlatego nastawiam się na chłopca żeby się nie rozczarować jak dowiem się że to jednak nie dziewczynka:D Swoją drogą pomyśl że chłopakom łatwiej w życiu, więc może tak właśnie miało być.

Dziś znów dopadła mnie migrena, a że młody od wczoraj choruje to tyllko mi głupio że nie mam siły sie nim zająć:( Jutro znów do pracy, poniedziałek, wtorek to samo ale juz w środę USG. Nie mogę się już doczekać:)
 
reklama
Witam kochaniutkie wieczorkiem:)
Jakoś zimno mi było i zrobiłam sobie gorący kubek(rosołek) i od razu mi lepiej:)
Ja dziś strasznie leniwie spędziłam dzień.Rano tylko jakieś budowlane zakupy potem małe sprzątanko i dalej leniuchowanie.
Mój mężuś właśnie skończył układać panele w pokoju który szykujemy dla naszego syneczka wyszło ślicznie i już się nie mogę doczekać kiedy będziemy się przeprowadzać na górę.
Ale muszę Wam powiedzieć że dziś mam wyjątkowo dobry humorek bo jutro prawie na cały dzień jedziemy do mojej ukochanej babci na wieś.Tam się wychowałam od urodzenia i każda chwila tam spędzona to dla mnie najwspanialsze chwile, a co za tym idzie i cudowne wspomnienia z dzieciństwa...
Nie widziałam się już z rodzinką ze trzy tygodnie a jak dla mnie to już bardzo długo.Kiedyś tzn jeszcze przed ślubem mieszkalam niedaleko babci i często się widywałyśmy i teraz obydwie bardzo za sobą tęsknimy.Zresztą mój m też bardzo lubi tam jeździć co mnie bardzo cieszy.
Już nie mogę się doczekać:):):)
A zapomniałam Wam ostatnio napisać co powiedziala moja teściowa jak jej powiedzieliśmy że będzie chłopiec cytuje "no nie, jestem rozczarowana, bo chciałam cór... tzn dziewczynkę
I co Wy na to??? Niezła jest co?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry