hejka
dopiero wieczorem do Was zajrzałam na dłużej i nadrobiłam zaległości

po wczorajszej wizycie wiem tylko tyle, że wyniki po glukozie są ok, mam zacząć liczyć ruchy od 30tyg, dostałam skierowanie na morfologie, mocz, TSH i ft4, przedłużyli mi zwolnienie do 20.12 i tyle, już 2 wizyty z rzędu nie miałam robionego USG, a posłuchałam przez 30sek bicia serduszka, a tak liczyłam na USG, dobrze, ze miesiąc temu poszłam prywatnie, bo tak bym się już załamała i stresowała, czy wsio jest ok:-(
dziś na wieczór zaczęły mnie boleć ręce od łokci w góre, jakbym zakwasy mała, ale zakwasów nie mam mieć od czego ?!
byłam dziś w szmateksie, kupiłam bluzkę dla synka z Ben10, dla męża jedną na krótki jedną na długi rękaw, no i nie mogłam się oprzeć i nie kupić niczego dla małej, tylko sobie nic nie upolowałam
aaa i normalnie śmiech na sali, bo rano miałam problem z wysłaniem zwolnienia faxem do pracy, najpierw mąż wysłał z pracy, ale zaraz miał informację zwrotną, ze jest mało czytelne, więc skserowałam w domu jeszcze raz na najwyższej jakości i poszłam do takiego osiedlowego pktu pocztowego, a tam mi mówią, że nie mają faxa, ze jest w sklepiku obok, a ten sklepik dopiero od 10 był otwierany, więc żeby nie tracić czasu poszłam na pocztę główną, a tam mi odpowiedzieli to samo, ze już nie mają faxa, babka przede mną chciała zrobić ksero, mówią, ze też nie mają, a i ludziom nie mieli kasy na wypłaty chyba z tego banku pocztowego, normalnie XXI wiek

no i musiałam się wracać do tego sklepiku i stamtąd wysłałam, więc to co chciałam sobie oszczędzić z lataniem po Toruniu, nalatałam się po Ciechocinku

jedynie przejazd zaoszczędziłam ;-)
co do świąt, to my też wielkich prezentów sobie nie będziemy robić, nawet mama wyszła pierwsza sama z tą propozycją, a mi to przy wydatkach związanych z kupnem działki, jest jak najbardziej na rękę, z resztą w przyszłą środę muszę babce z góry zapłacić za pół roku za wynajmowanie mieszkania 3000zł, więc znów jej rodzinie zasponsorujemy święta, ale mam nadzieję, ze ostatni raz, bo przyszłe liczę, ze spędzimy w naszym domku

natomiast jeśli chodzi o rodzaj porodu, to ja mam nadzieję, że znów urodzę SN, niby wysiłek większy, no ale potem chyba się szybciej dochodzi, no ale mam nadzieję, ze nie będę miała cc, czy to z mojego czy dzidzi powodu !! mąż za pierwszym razem nie był przy porodzie, ale to dlatego, ze miał zakaz od lekarza, bo miesiąc wcześniej miał zabieg na serduchu i za duże to by było przeżycie dla niego, więc woleliśmy nie ryzykować, natomiast teraz jak się go pytam, czy będzie to mówi, że to jest straszne, no to mu odp, że ja mam gorzej i muszę przy tym być, ale jak widzę jaką ma minę, to chyba wolę, zeby został z dzieckiem w domu niż miałby mnie wkurzać w trakcie porodu;-)za pierwszym razem dałam radę bez niego, to i teraz sobie poradzę;-)
tak jak czytam o Waszych wpisach, co już macie porobione, poprane, poprasowane... ja mam wszystko w kartonach i workach w mieszkaniu, ale jakoś odkładam to na potem, no ale nie mam gdzie tego teraz trzymać, schować, jakbym zaczęła teraz wszystko wyciągać i rozstawiać, to nie mielibyśmy gdzie się pomieścić, zrobię to wszystko dopiero po Nowym Roku, jak choinkę sprzątniemy, no i mi się nie spieszy do porodu, nie dlatego, ze się boję, tylko dlatego, że pewnie to moja ostatnia ciąża i chcę cieszyć się nią jak najdłuzej, ale przyznam się szczerze, ze marzę o jeszcze jednym dziecku, tylko mąż jest kategorycznie na nie:-(
nic zmykam, bo się tu za dużo rozwinęłam

spokojnej nocki i do jutra, aa jeszcze jedno, jutro mój synek ma bal z misiami w przedszkolu ;-)
to narazie
pa