Ha, tak sie cieszylam ze maly nie ulewa, to mi pokazal co potrafi

i sobie wybral 2 w nocy zeby mi to zademonstrowac. Normalnie juz konczylismy butelke gdy nagle cala zawartosc z zoladka poszla mu do gory.. wszystko bylo w mleku, jego pizamki, moja koszula nocna, dywan, fotel i kocyk...

normalnie w szoku bylam. I nie wiedzialam co robic w pierwszej chwili, osuszylam go i zastanawialam sie karmic go dalej czy odczekac? Alexander sam mi rozwiazal ten problem, bo nawet nie pisnal, usmiechnal sie pod nosem i zasnal. I spal ponad dwie godziny, po czym obudzil sie, napil jak zwykle ze 100ml i zasnal... Nie rozumiem mojego dziecia, 6 godzin mial przerwy w piciu (no bo zakladam ze nic mu w zoladku juz wtedy nie zostalo) a ten nic, spi. A normalnie to czasami po dwoch godzinach to mi ryczy ze glodny

Nie wiem czy to byl taki jednorazowy epizod czy wstapilismy do klubu ulewaczy. Jak na razie to caly dzien pije normalnie. Moze sie wtedy powietrza nalykal? Bo ja o 2 w nocy nie bardzo przytomna bylam, moze mu zle butelke trzymalam...

A jak wy robicie jak maluchy wam duzo ulewaja? Karmicie od razu czy odczekujecie troche?
Co do potowek to Alexander tez ma takie na policzku- na tym na ktorym najczesciej lubi spac ;-)