Witam się i ja - zbłąkana owca!
Odnośnie tych urlopów mężów, partnerów i kochanków to urlop ojcowski a tacierzyński to dwie różne sprawy. Warto się rozeznać zanim któryś z nich złoży takowy wniosek w pracy.
Przepraszam Was z góry, ale nie mam siły nadrabiać, może popołudniu mi się uda.
W środę byłam u lekarza na wizycie kontrolnej po założeniu krążka itp. no i wspomniałam o tych skurczach, które pomimo przyjmowania tabletek nie ustepują. W rezultacie zamiast 3 tabletek fenoterolu na dobę biorę ich aż 6. Czuję się po prostu fatalnie. do tej pory myślałam, że gorzej czuć się nie można. Oj jaki człowiek jest nieświadomy... Można czuc się gorzej. I to 100 razy! Problem drżenia rąk zamienił się w telepiące się ręcę. Do tego stopnia, że nie jestem w stanie utrzymać pustego talerza. Po prostu czuję sie jak kaleka, a zarazem ofiara w swoim własnym domu. Bez czyjejkolwiek pomocy ledwo sobie radze z prostymi czynnościami :-( nie umiem się napić, bo kubki lecą mi z rąk (już 3 potrzaskałam w drobny maczek), nie umiem nic pokroić, bo jest szansa, że do krojonych rzeczy doszłyby moje palce

już naprawdę chyba gorzej być nie może :-(
Sorki, że Wam smęce, ale komuś musiałam się wygadać. Mąż jest w tej całej sytuacji kochany, nie daje mi odczuć, że coś jest nie tak, ale ja to przecież sama widzę. Nie dość, że chodzi do pracy to jeszcze poniekąd musi się mną opiekować prawie jak małym dzieckiem. A ja chowam sie po kątach i becze z bezsilności. Do tego dochodzi najgorsze. Boję się, że mały będzie miał problemy z wątrobą po takiej dawce leków. Znam 3 dziewczyny, które przyjmowały fenoterol w mniejszej dawce niz ja i dzieciaczki urodziły sie z powiększoną wątrobą.
Masakra. Chcę już luty. I małego na rękach.