Myfcia, torcik brzmi wręcz rewelacyjnie... :

Zrobię. Ale chyba uraczę tylko męża, bo zdaje mi się, ze dziecię jednak jest uczulone na nabiał i zaczynam dzisiaj test

.
A mnie mężuś wczoraj wykochał za obiadek - obiadek typowo męski, karmiące nie powinny tego nawet wąchać ;D: Pomysł zaczerpnięty od Nigelli i na grunt domowy przysposobiony

.
ŻEBERKA W MIODZIE I PIWIE ( z sosem piwno-miodowo-ziołowym):
Żeberka - nie wiem ile kupiłam, ale po pocięciu wyszły mi 4 duże i wszystkie zjadł. Żebereczka dzień wcześniej (no, w ostateczności w tym samym dniu, ale nie pózniej niż na 3 godziny przed pieczeniem) marynujemy. Marynata : 300ml piwa (jakie kto lubi, byle nie Karmi ;D), 2 łyżki miodu (jeśli jest skrystalizowany, to marynatkę należy nieco podgrzać, co by się rozpuścił), duuuużo chilli (ma być ostre) i pieprzu, 2 ząbki zgniecionego czosnku, łyżka oliwy. Marynatkę merdamy, wkładamy żeberka, przykrywamy i na 24 h (lub co najmniej 3h) do lodówki. Rozgrzewamy w płaskim garnku (lub brytfance, zależy na ile osób robimy żeberka) oliwę, ale nie na samo dno, tylko nieco więcej, bo żeberka lubią się przypalać. Wyciągnięte z marynaty żeberka nacieramy lekko Vegetą i do gara. Obsmażamy na złoto ze wszystkich mozliwych stron, podlewamy od czasu do czasu marynatą i jak się obsmażą, podlewamy i przykrywamy i zmniejszamy gaz, ja jeszcze posoliłam nieco i dodałam dużo chilli dla pewności, bo chłopina lubi słone i ostre amku.
Sosik : odlewamy z żeberek to, w czym siedzą do garnuszka, dolewamy 0,5 szklanki piwa, wkładamy łyżkę miodu, podgrzewamy. Ostrożnie z wlewaniem piwa, gaz musi być mały, bo robi się piana i może nam kuchenkę pokazowo zalać, trzeba cały cas mieszać. Zagęszczamy łyżką mąki rozbełtaną w 0,5 szklanki zimnej wody, mieszamy. Dodajemy łyżeczkę ziół prowansalskich, solimy do smaku. I wsio. Miodzik daje żeberkom niesamowity karmelowy kolor

.
Podajemy z kiszoną kapustką. Ja wczoraj zrobiłam suróweczkę na zimno- z oliwą, kminkiem, pieprzem i cukrem, ale dla osiągnięcia przez męski żołądek pełnego zachwytu nalezy zrobić kiszoną na ciepło - kapustkę zasmażamy a potem dusimy długo z kminkiem, listkiem bobkowym, cukier, pieprz i vegeta do smaku, zagęszczamy zasmażką (łyżka mąki zasmażona na 2 łyżkach masła i do kapustki). No i oczywiście do tego tłuczone ziemniaczki, sosik w sosjerce przy talerzu, zeby sobie podlewał i kufel zimnego piwska ;D ;D ;D.
W życiu bym tego nie zjadła, bo taki obiad ma chyba ze 2000kcal, ale chłop wniebowzięty :laugh:. Każdy mięsożerca po takim żarciu zrobi dla was wszystko (jeśli będzie miał się siłę podnieść).