reklama

Maj 2011

a ja jestem tak rozkojarzona że was czytam i nie wiem co czytam...:baffled:

Matusia ja bym się od razu odezwała na cały głos jeszcze najlepiej przy klientach czy obsługa jest po to zeby stała i patrzyła jak ciężarna i dziecko się męczą zamiast pracowników!

jak ja ostatnio byłam po 1 puszkę farby z moim D i z mala.. ja z nią wózek pchałam a D szedł z puszką to koleś który stał w kolejce zobaczył nas to od razu przepuścił , uśmiechnął się ... i nic.. mimo ze miałam męża przy sobie i sama nic nie robiłam poza pchaniem wózka(ale to przecież na codzień;-))
ale miło mi się zrobiło...
a i z 2 strony trochę głupio... bo przecież mógł normalnie stać a my bysmy za nim się ustawili...:tak:
 
reklama
heh melia oni chyba tak mają, bo M podobnie "nie widzi", że cos trzeba wynieść, albo wyrzucić, tym bardziej, że jest typem "chomikującym". dla zdrowia psychicznego obojga, piwnica jest więc jego terenem, do którego nawet nie wchodzę i w którym nawet nie wiem co jest :D a jak trzeba coś W KOŃCU wynieść, to robie podobnie jak ty, czyli pakuję i stawiam w przejściu albo pytam, czy moge liczyć na zniknięcie tego czegoś z domu ... ;))))
 
Wszyscy panowie tak mają chyba :-D Ja stawiam to coś co zawadza przed drzwiami wyjściowymi, dosłownie je zastawiam, ale musi to stać wyjątkowo długo. Nieraz się potknie albo uderzy np. o skrzynkę z narzędziami, którą notorycznie zastawia przedpokój ale i tak będzie tam stać tygodniami.

Za to jak moje coś za długo leży to ho ho, jaki ze mnie brudas :dry:
 
Tak, chyba to cecha facetów. Mój też nie widzi, frytkownica stała przy drzwiach wyjściowych tydzień i nie mógł jej zabrać do piwnicy idąc pare razy dziennie na dół. Tak jest ze wszystkim i ja nadaje i nadaje aż sama się wkurzam, że tak marudzę, bo ile można.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry