reklama

Maj 2011

Żelka spoko, żal się kiedy tylko przyjdzie ci na to ochota. Ja mam o tyle dobrze że moi teście mieszkają 400 km od nas więc nie ma możliwości że wpadną znienacka. Ale mój mąż to ich jedyny synuś więc i przez telefon potrafią zaleźć za skórę. I o dziwo gorszy jest teść, we wszystko się wtrąca - nawet to źle że ludzie od których kupiliśmy mieszkanie wyprowadzą się za 6 tygodni " Co oni nie widzieli w jakim Marzena jest stanie". CO go to kurde interesuje jak my się z nimi dogadujemy.
Pomijam fakt że dopiero po nowym roku zaczęli interesować się tym jak się czuję i pytać o zdrowie swojego pierwszego wnuka. I to po tym jak mąż opierdzielił ojca że mi tyłek zawraca - bo zadzwonił tylko po to żeby mi powiedziedzieć że powinnam jechać do dowództwa sił lądowych, adres mi nawet podał i poprosić że męża nie przenosili do innej jednostki. To był akurat grudzień i takie ślizgawice okropne. Jak wcześniej siedziałam sama w domu bo mąż był na kursie dwumiesięcnym j zjeżdżał tylko na weekend to ani razu nie zadzwonili do mnie.
Podsumowując - z teściami trzeba krótko.

faudzioch - tobie to już wogóle nie zazdroszczę. Moja mama to jest wyluzowana kobieta. przez cały roj jak jesteśmy małżeńswem to odwiedziła nas 2 razy i za każdym trzeba było ją siłą przywieźć.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Witajcie
Przepraszam ze sie tak nie udzielam ale wyznam wam ze was podczytuje.Wy tu narzekacie na rodzicow i tesciow a ja z checia chcialabym chociaz jednych kolo siebie:-( Niestety jak narazie nie mam na co liczyc.Tato moj wychodzi po polrocznym pobycie w szpitalu i niestety nie jest w stanie przyjechac a mama oczywiscie nie zostawi go samego.Tesciowie byli u nas ponad 4 lata temu jak Dominik sie urodzil i na tym koniec:no: Mielismy nadzieje ze przyjada na wakacje ale cos widze ze nie za bardzo im to pasuje.Tak wiec pozostaje sama z synkiem i mezem:-( Niestety takie sa uroki zycia za granica:-(
 
faudzioch no ja kotka bardzo chciałam ale nie mieliśmy warunków i mój mąż nie był do końca przekonany, a tu prosze taka niespodzianka z jego strony :) Jak Tośka przychodzi pomruczeć mi na brzuchu tu Tymek zaczyna szaleć, więc już się zakolegowali.

Mój teść daleko i nie wypowiada sie na tematy porodowo-opiekuńcze. Za to już układa plany kiedy chrzciny, bo on ma swoje plany i nie przyjedzie z Wrześni jak mu termin nie będzie pasował.
Moi rodzice do sprawy podchodzą racjonalnie i się starają nie wtrącać, ale widze że ich strasznie kusi. Zobaczymy jak to wyjdzie w praniu.
 
Poziomki trzymam kciuki
Co do rodziców i teściów to ja narzekać nie mogę moi rodzice 13 przylecą na 3,5 tygodnia, aby trochę pomóc, teściowie nie przyjadą ale to dlatego że teściowa jest poważnie chora i nie da rady, ale zarówno moi rodzice jak i P codziennie dzwonią się spytać czy może już są dziadkami i jak ja i mała się czujemy.
 
Ciekawe co u Poziomki, może już się rozpakowała!

A co do teściów i teściowych, to tak troche z innej mańki ... ciekawe jakie z nas będą mamuśki :D No ja osobiście to nie wiem jak ja mojego synusia najukochańszego i najpiękniejszego mam jakiejś Raszpli kiedyś oddać!!!! :-D
 
No z teściami i rodzicami to różnie bywa. Ja na swoich teściów nie powiem złego słowa, choć czasem są denerwujący, szczególnie teść, bo on to z tych, co wszystko wiedzą i zrobia najlepiej. Jakby mógł to by na porodówkę poszedł za mnie, bo on lepiej urodzi ode mnie :-) ;-) I piersią też będzie karmić :-D Ja się z tego śmieję i wolę, żeby wariowali niż nie interesowali się za specjalnie tak jak moi rodzice. Fakt mieszkam z teściami i siłą rzeczy oni wiedzą więcej i bardziej uczestniczą w naszym życiu, ale moi rodzice to zupełnie nic. Zainteresowanie znikome i może to też przez fakt, że mieszkają 100km od nas i już mają dwójkę wnuków, ale ogólnie raczej się nie interesują w moim życiu niczym. Raz w tygodniu telefon i najczęściej z dobrymi radami, bo ja przecież jeszcze dziecko jestem i nic nie wiem. Także teściowie oszaleli na punkcie Antka i ja się z tego cieszę :-)
 
Właśnie teściowa dzwoniła :D ...jadę dziś w końcu wymienić opony w moim zajebistym 22 letnim samochodzie...mam nadzieje że dojedzie do warsztatu...a potem oczywiście mam do niej przyjechać na obiad i siedzieć z nią aż do 18 - bo potem lecę na szkołę rodzenia - dziś nauka kąpieli dzidziusia...no i po co mi dziadkowie ...ale oni chcą być potrzebni..nawymyślałam że zakupy muszę zrobić więc polatam po mieście...oczywiście chciała ze mną...ale udało mi się wymigać...muszę iść moskitiery do okien zamówić i poszukać małej sofy do Tośki do pokoju...więc nic ciekawego. Telefon rozładowuje mi sie już codziennie...z jedną mamą siedzę a druga dzwoni...
Ale powiem wam Hita...pewnego pięknego dnia wybrałam się rano na badania krwi itp do laboratorium do szpitala...zostawiłam przypadkowo telefon w aucie i miałam badania na cukrzycę...a to trwa..wiedzieli gdzie jestem...w szpitalu byłam o 8.00 a o 8.15 miałam pierwsze nieodebrane połączenie i tak do 9.00 już 20. Moja mama dzwoniła. Zadzwoniła do teściowej - czemu ja nie odbieram...spanikowały obie...i potem na zmianę wydzwaniały (dzięki bogu nie miałam telefonu)...ale o 9.30 zadzwoniła moja teściowa do laboratorium w szpitalu...i siara na maksa...Myślałam że z tego wszystkiego to ja tej cukrzycy jednak dostanę...i zapomnij tu telefonu....a wiedziały że jadę na badania i będą trwać 2 godziny.
I co powiecie na taką panikę...teraz to już się śmieję z tego ale wtedy to myślałam że ze wstydu sie pod ziemię zapadnę.
 
Kama83- no nie zazdroszczę Ci. Na obczyźnie to zawsze trudniej. I jacy by ci rodzice i teście nie byli to sama obecność jest ważna.
U mnie jest o tyle trudniej że z moim teście to my się napewno nie pokochamy. Nigdy mu nie zapomnę że na naszym weselu poszedł spać o 21.00. i tyle go wszyscy widzieli - nawet ze mną nie zatańczył. Teściowa też nic nie zrobiła żeby go przywlec na salę. Nie był na podziękowaniu rodzicom. O tyle mam żal że nie było mojego taty. Zmarł wcześniej. Myślałam że teść stanie na wysokości zadania ale on to miał w dupie - podobno kolano go bolało. Całe poprawiny omijał mnie szerokim łukiem a po obiedzie zapakowali się z gośćmi do autobusu i pojechali.

faudzioch - wygrywasz konkurs na najbardziej zwariowanych rodzców i teściów. Tak się uśmiałam, że mnie aż brzucho boli.
 
Ostatnia edycja:
Żelka - ja też z tych co są nauczeni sami o sobie decydować i radzić sobie w życiu, a teściów mam z gatunku że tylko oni wiedzą dobrze i tylko oni potrafią cokolwiek zrobić. I to niestety wkurza, na razie siedzę cicho i robię po swojemu, albo nasyłam męża żeby wytłumaczył, ale wiem o czym mówisz. Jak starsza siostra męża urodziła i z nimi mieszkała, to cały czas słyszała, że daj, ty nie umiesz my to zrobimy. Też już słyszę na co mam szczepić a nawet do jakiej szkoły posłać młodego (prywatnej, a jakże). I dlatego też mam postanowienie że po powrocie ze szpitala kilka dni tylko dla nas żeby się ogarnąć i dopiero jakieś wizyty.
 
reklama
Kama83- no nie zazdroszczę Ci. Na obczyźnie to zawsze trudniej. I jacy by ci rodzice i teście nie byli to sama obecność jest ważna.
U mnie jest o tyle trudniej że z moim teście to my się napewno nie pokochamy. Nigdy mu nie zapomnę że na naszym weselu poszedł spać o 21.00. i tyle go wszyscy widzieli - nawet ze mną nie zatańczył. Teściowa też nic nie zrobiła żeby go przywlec na salę. Nie był na podziękowaniu rodzicom. O tyle mam żal że nie było mojego taty. Zmarł wcześniej. Myślałam że teść stanie na wysokości zadania ale on to miał w dupie - podobno kolano go bolało. Całe poprawiny omijał mnie szerokim łukiem a po obiedzie zapakowali się z gośćmi do autobusu i pojechali.

faudzioch - wygrywasz konkurs na najbardziej zwariowanych rodzców i teściów. Tak się uśmiałam, że mnie aż brzucho boli.
zgadzam sie w 100%%%%

Mój teść też z tych co wszystko wie najlepiej i co on by nie zrobił. Dzowni codziennie "Rodzisz już?, bo jak będziesz rodzić to do mnie dzwoń nie do Marcinka ..." to sie pytam "to co zamiast Marcinka mam z Toba rodzić, to już lekka patologia bedzie" ... i tak w koło upierdliwie jeden temat.
Aaaaaaaaaaaa teściowa moja kochana, mnie od terrorystek wyzywa, bo ja swojemu chłopu każe w domu sprzątać !!!!!!!!!!!! Ba i ma się umieć dzieckiem zajmować no i oczywiście chce żeby aktywnie uczestniczył w życiu i wychowaniu młodego ... no kto to widział takie rzeczy - gorsza jestem niż Bin Ladien!!! :D
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry