Witajcie babencje:-)
u nas słonko przebija, wiatr wreszcie ustał i zapowiada się piękna pogoda:-)
szefowa przyjdzie dziś później, humor dopisuje - żyć, nie umierać
Dziewczyny, dzięki za modlitwę za małego Jasia. Nie wiem jak dziś, ale wczoraj wszystko było o.k. Operacja się udała, choć stan był ciężki, godziny decydujące. Jestem dobrej myśli.
A kawka z nianią udana. Trzeba czasem pogadać, bo tak na co dzień, to widzimy się w biegu i tylko szybkie relacje odnośnie małej sobie zdajemy. Im lepiej się nianię zna, tym większe zaufanie można do niej mieć. Mariolka szaleje za Zochną jak za własną wnuczką i powiem Wam, ze fakt, że do nas przychodzi jakoś uspokaja mnie na przyszłość - w sensie powiększenia rodzinki:-) (bo nie mamy nikogo do pomocy). Ale jeszcze nie teraz, trzeba się zregenerować i trochę popracować, ale tak za rok... kto wie, chyba będą staranka..... chyba, ze życie spłata figla
Stwierdzam, że macierzyństwo to najlepsze, co mnie w życiu spotkało. I aż się dziwię, że to piszę, bo tak ciężkich początkach
Dobra, koniec tych sentymentów!
Dobrego dnia!