A ja od początku mówiłam, że coś mi w tej sprawie śmierdzi. Ta dziewczyna, moim zdaniem, od początku nie zachowywała się jak matka, której uprowadzono dziecko. I podobnie jak Ty, Kamcia, nie wierzę w wypadek, chociaż o całej sprawie dowiedziałam się dopiero przed chwilą. Mało nam dzieci pospadało z różnych miejsc? Nie sądzę, że gdyby półroczniak wypadł z rąk to tak by się to skończyło. A poza tym, która matka nie szuka dla swojego dziecka pomocy, kiedy coś się z nim złego dzieje? Jeśli policja udowodni, że to było zabójstwo, to ja nadal jestem za karą śmierci. W głowie mi się nie mieści, jak się można pozbyć własnego dziecka. Aż mi się krew od rana zagotowała.