Jak na razie brak info od Pieszczoszki, pewnie odpoczywa bidulka. Pisała, że bardzo ją boli a w tym szpitalu do którego trafiła nie dają żadnego znieczulenia. Napisałam jej sms, żeby dała znać jak będzie mogła.
U mnie torba spakowana od jakichś dwóch tygodni, wolę dmuchać na zimne. Pościel wyprana i poprasowana, ubranka też, kilka sztuk mi zostało. R. wraca jutro z Dortmundu to skręci łóżeczko. Ja wchodzę w 38 tydzień więc też może się wszystko zacząć w każdej chwili, oby nie dziś ani jutro. Chcę mieć R. przy sobie. Po telefonie Pieszczoszki w nocy sama zaczęłam mieć dziwne objawy i już się wystraszyłam, że sama rodzę, ale jak wstałam to jest ok. Mama ma do mnie przyjechać na noc, a kolega w razie w (tfu tfu) ma mnie wieźć na porodówkę. Śmieję się, bo jego żona też jest w ciąży i też w każdej chwili może zacząć rodzić, więc będzie miał już wprawę.
Obym dotrwała do jutra po południu, a później niech się dzieje wola nieba. Chociaż chciałabym dociągnąć do 20.04.