Stokrotka812
Fanka BB :)
Z tym paleniem to prawda, nie raz po wejściu do toalety widziałam kłęby dymu i czułam go, nie mniej jednak w przypadku szpitala w którym byłam stwierdzam, że była to jedna paląca ciężarna, której niestety nie udało mi się namierzyć. A szkoda, już ja bym jej zwróciła uwagę
Flaurka faktycznie jakies restrykcyjne te położne były, ja muszę przyznać że byłam bardzo zdziwiona, że trafiłam na same miłe, sympatyczne, fachowe kobitki, które sumiennie wykonywały swoje obowiązki i tylko mnie utwierdziły, że warto w tym szpitalu rodzić.

Flaurka faktycznie jakies restrykcyjne te położne były, ja muszę przyznać że byłam bardzo zdziwiona, że trafiłam na same miłe, sympatyczne, fachowe kobitki, które sumiennie wykonywały swoje obowiązki i tylko mnie utwierdziły, że warto w tym szpitalu rodzić.
S wrocil o 8:30 do domu,a ja wstalam po 10,przesypiajac ostatnie godziny-dzis jestem na wielu kawach,dobrze ze je moge pic,bo nie karmie.
Super, że Leo tak ładnie na wadze przybiera.
),a w gminie "slub spoleczny"(tak ja go nazywam) zakonczyl sie obiadem w "gospodzie" dla nas,mam,braci i swiadkow,zorganizowany w prezencie przez swiadkow wlasnie.Chrzest jest tu szybki w kosciele-jest tylko ceremonia ktora trwa max20minut i "po" sie zatrzymuje w "barze" na toast i koniec.Tym bardziej,ze bedziemy w 4osoby.Dla nas najwazniejsza jest sama ceremonia,przyjec nie lubimy,nie chodzimy i nie organizujemy,za to urzadzamy rozne spotkania i wyprawy "z niespodzianka".Po chrzscie V,np.zrobilismy piknik z opoznieniem kiklu tygodniowym,kazdy wiedzial jaki byl powod i byla najfajniejsza zabawa wtedy ;-)