to i tak macie dobrze

Bartiś chodzi spać około 21;30. czytamy bajkę, buziak i dobranoc. zasypia dosłownie w 10minut, czasem nawet 2
dziś Misiek wziął nas na wycieczkę

byliśmy w Pszczynie, miał być zamek, ale skończyło się na żubrach - od dzisiaj otwarta zagroda, więc skorzystaliśmy. Pooglądaliśmy troszkę zwierzaków, pospacerowaliśmy po parku i pojechaliśmy po kebaba

Bartek ciągnął - nie ja;p (i znowu wyrodna matka daje dziecku fast foody;p). zjedliśmy za to na wale obok Wisły

tak w plenerze

zleciał nam cały dzień i Misiek poszedł do pracy. oczywiście przerażony, bo poprzednio poród zaczął się po całodniowej jeździe w aucie (szukaliśmy naszego pierwszego wozu). zmęczona jestem jak diabli, ale jakaś taka szczęśliwa

w planach mamy jeszcze całodniową wycieczkę do Żywca, może nie urodzę jeszcze, to wrócimy do formy turystycznej
Ilona - co do termometru, dziewczyny mają rację. pomęczysz dzieciaka i nic z tego nie będzie, a nawet może się przyzwyczaić i bez tej "pomocy" nie da rady. Fiore dobrze radzi - samą wodę (odrobinkę przed jedzeniem), bez glukozy - po co dziecku puste kalorie? Pieszczoszka też dobrze radzi - rumianek, byle nie za dużo, bo tez może zaszkodzić. trzeba obserwować Maluszka, bo każdy inaczej reaguje.
moja babcia miała pomysły w stylu - zrobić kulkę z mydła i wsadzić dziecku do odbytu - aż mnie ciarki do dziś przechodzą!