No faktycznie pusto dzisiaj. My wstałyśmy godzinkę temu, nawet nie wiem kiedy mąż do pracy wyszedł. Ula siedzi w bujaczku a ja nadrabiam zaległości internetowe. Dzisiaj u nad dużo chłodniej niż ostatnio więc się przyjemniej spacerować będzie bo tak musiałam kombinować jak tu ominąć największe słońce a przy okazji nie spędzać całego dnia w domu. Dzisiaj może też ogród botaniczny zaliczymy. Słonce tak nie grzeje to i sobie ramion bardziej nie spalę. Wczoraj chciałam Małą w chuście ponosić ale ramiona i plecy powiedziały stanowcze Nie! No niestety, jak człowiek głupi to musi cierpieć.
Mysio- zdecydowanie zabierz go ze sobą- rozłożysz profesorów i obrona będzie tylko formalnością. Powodzenia
Dusia- będzie dobrze, zobaczysz.
Wikasik ja też czasem myślę o zaprzęgnięciu psa do wózka. Zresztą mój się bardzo opiekuńczy zrobił. A na spacerach to ja go nie poznaję zupełnie.
Mysio- zdecydowanie zabierz go ze sobą- rozłożysz profesorów i obrona będzie tylko formalnością. Powodzenia
Dusia- będzie dobrze, zobaczysz.
Wikasik ja też czasem myślę o zaprzęgnięciu psa do wózka. Zresztą mój się bardzo opiekuńczy zrobił. A na spacerach to ja go nie poznaję zupełnie.

. Normalnie spał do 10 minimalnie, ja wstawałam o 8-9 i miałam czas dla siebie. Teraz budzi mnie piorąc mnie po ryju z plaskacza - i krzyczy do ucha - ale nie płacze, tylko wydaje okrzyki

spadam pisać mgr, może uda mi się jeszcze zajrzeć, chyba, że teściowa gwizdnie mi modem (w zasadzie to jej modem...........)
...wiec juz wogole czuje sie jak wrak w tym momencie,a niebawem wpadnie nasza dobra znajoma z rocznym synkiem-przynajmniej bedzie do kogo buzke otworzyc,a i dzieciaki sie pobawia.Wczoraj upieklam latwe i szybkie ciasto z tego co mialam w domu "dwukolorowe plum-cake",to i S zjadl na sniadanie i na wizyte mam ;-)