reklama

Maj 2012

Pieszczoszka - i dobrze powiedziala. Bo nie o podciaganie tu chodzi, ale o podanie dziecku reki, zeby ono same miało sie za co podciagnąć. Jak ja mu daje rece i on nie chce siadac to jest rozluźniony i ja go nie ciagne, ale jak chce usiąść to sie spina, glowe wbija w klatke piwersiową, nogi zakłada za uszy i ćwiczy tak sobie.

Tak samo zauwazylam ostatnio z przewrotami - wystarczy, ze mu dam palca, on za niego chwyta i sie przewraca - ale to zawsze on chwyta a ja tylko trzymam swojego palca - sam sobie krzywdy nie zrobi.
Flaurka i dokładnie tak napisałam .
Przy niewielkiej naszej pomocy dziecko samo podciąga się do siadu ,ale się podciąga ,a nie siada ,bo siadanie to już samodzielny wyczyn .;-):-):-)
 
reklama
No to mamy podobne zdanie:tak: Poruszam ten temat ponieważ nadmiernie często widzę fotki dzieci poobkładanych poduchami i tekst "moje dziecko siedzi"( przyklad FB- nagminne). Ogolnie to nie moja sprawa,ale jak slysze no bo juz moj synus siedzi, to az samo cisnie sie na usta: on sam usiadł czy mamusia tak posadziła:confused: i tak ogólnie to chyba dziecko przyjmuje pozycję siedzącą z czworaków :confused: bo to juz wyższa szkola jazdy aby samoistnie usiadl z pozycji leżacej.
Weryfikuję również opinie naszej rehabilitantki ;-)

Wlasnie Ali czesto lapie za moje palce i przyjmuje pozycje taka jak Flaurka napiasala:tak: chwile "posiedzi" i wiotczeje:-D
 
Ostatnia edycja:
laura np. juz nie raz sie podnosi z pozycji lezacej do siedzenia np na lozku albo wozku.. i nie pomagam jej przy tym,nie podpieram poduszkami ... i tak dalej..
a mam koleżanke co na siłe dziecko sadza a ma niespełna 4 mies.. w wozku na siedzaco tez dziecko sadza i uwaza ,ze dobrze robi...
 
sama siada. Obciąga paluszki w stopach i kołysze sie do przodu.. pod głową ma np płaską poduszke i siada . a w wozku tylko rożek i tez siada.
Inaczej wytłumaczyc nie moge tego:)
Mam nadzieje,że juz niedługo uda mi sie ja nagrac.
 
Ostatnia edycja:
mi pediatra powiedziała,że jeśli LAura się sama garnie do siadania to jest ok .. Mam tylko jej na siłe sama nie sadzać bo nie o to w tym chodzi. Każde dziecko ma swój czas.Jedno zacznie siadać jak ma 6 mies a inne jak ma 8mies..nie ma reguły . (słowa pediatry)
 
No to mamy podobne zdanie:tak: Poruszam ten temat ponieważ nadmiernie często widzę fotki dzieci poobkładanych poduchami i tekst "moje dziecko siedzi"( przyklad FB- nagminne). Ogolnie to nie moja sprawa,ale jak slysze no bo juz moj synus siedzi, to az samo cisnie sie na usta: on sam usiadł czy mamusia tak posadziła:confused: i tak ogólnie to chyba dziecko przyjmuje pozycję siedzącą z czworaków :confused: bo to juz wyższa szkola jazdy aby samoistnie usiadl z pozycji leżacej.
Weryfikuję również opinie naszej rehabilitantki ;-)

Wlasnie Ali czesto lapie za moje palce i przyjmuje pozycje taka jak Flaurka napiasala:tak: chwile "posiedzi" i wiotczeje:-D
i tak można i jest prawidłowe .

a co jesli dziec sie nie podciaga ale za to lezac na mamie (na pleckach) chce sie zginac do siadu - pozwalac?
Sam chce ,więc można pozwolić .;-)

a tu troszkę o siadaniu
http://www.rodzice.pl/niemowle/rozwoj/Pierwsze-proby-siadania.html

Siadanie: nauka siadania niemowlaka - video - www.mamazone.pl

http://parenting.pl/portal/siedzenie-niemowlat
 
Ostatnia edycja:
reklama
kugela - działkę mamy, do tego dom z działką, w którym mieszkamy, ale czekamy z przepisaniem na mnie, bo boimy się komornika - taa, dzięki mamuni.
trochę mi żal, że będa coś zwdzięczała teściowej, bo z pewnością mi to wiele razy przypomni, ale doszłam do wniosku, że schowam dumę do kieszeni, bo sami niczego się na razie nie dorobimy, a mieszkanie z dziadkami jest wykańczające. i tak muszę wytrzymać 5 lat w najgorszym wypadku. kiedy już będziemy mieli swój dom to nie pozwolę sobie w nim rządzić nikomu i grać mi na nerwach - mój dom, moje zasady.

Flaurka - no i dobrze. krzywda się Hubertowi nie stanie. a może babcia da radę? moi się zarzekali, że z Bartim sobie nie poradzą (kończyłam studium), a jednak poszło im całkiem nieźle (czyt. dziecko żyje). oczywiście jasno mi dali do zrozumienia, że z Hanią absolutnie nie zostaną - dobre i 40min kiedy odprowadzam rano Barta do przedszkola.
masz wybór co do żłobka - u nas w mieście nie ma, trzeba odwozić do większego obok, ale to i tak mi się opłaci (w zależności od kosztów żłobka:/)
a tak w ogóle to wczoraj była teściowa, po aferze z wrocławskim żłobkiem oburzona do mnie wystartowała, że ma nadzieję, że nie myślimy o żłobku dla Hani, bo ona się nie zgadza. wstrzymałam się od kłótni za błagalnym spojrzeniem Miśka, ale co się odwlecze to nie uciecze.

annte - no przykro mi bardzo, że jest Tobie przykro. i rozumiem Cię doskonale - nie tak dawno temu byłam gotowa spakować siebie, dzieci i wracać do szalonej matki. dużo poświęcam walcząc o nasze małżeństwo, bardzo dużo znoszę i często ulegam, ale tylko dlatego, że widzę iskierkę nadziei - nie cały czas jest dla mnie okrutny, ale jednak się zdarza, co w moim mniemaniu o miłości nie powinno mieć miejsca. w tym układzie trzymają mnie piękne dni, których jest zdecydowanie więcej. są granice, jasno przeze mnie określone i jak dotąd mm żadnej nie przekroczył, ale wystarczy raz, a nie będzie miało znaczenia, że mamy dwójkę dzieci, nie mam pieniędzy, gdzie się podziać itd, po prostu powrotu nie będzie, bo że się zmieni faceta nie wierzę, z resztą jak kogoś kochamy to nie możemy go zmieniać, tylko akceptować. zmieniać to my możemy tylko siebie.
najlepszym rozwiązaniem jest podobno rozmowa, ale z doświadczenia wiem, że mija się to z prawdą. dajcie sobie czas, powalcz, ale kiedy Twoja walka nic nie da - nie zastanawiaj się, bo poświęcenie ma granice, nie możesz się oddać cała.

Kasiula - do porównania z Bartkiem, Nutelkę noszę bardzo rzadko. czasem jak popłacze, podczas zabawy (tańczymy sobie, choć do tego woli tatusia), jak chorowała to 3 dni całe, włącznie z nocą. Hania rzadko domaga się noszenia, raczej woli leżeć bądź siedzieć i być zabawianą:)

Patina - mnie szarpie na fiolet, aktualnie jest kolorem wybranym na mój, własny, osobisty salon. bakłażan z jasnym fioletem, szarym i stalowym srebrem:)

co do siadania - my też nie obkładamy, do karmienia jest w wózku na pół leżąco , ew oparta o poduszkę i z pozycji pół leżącej się podnosi, raz sama usiadła i utrzymała się około minuty - my w szoku, ale obserwowaliśmy. z leżącej pozycji Bartek się podnosił sam do siadu mając 9miesięcy. sam z pół leżącej i sadzany siedział pewnie i nie przewracał się, po prostu się nie zbierał z leżącej. Nutelka zdecydowanie go w tym wyprzedza, z resztą długo nie posiedzi, bo bardziej ją ciśnie w kierunku raczkowania i pełzania..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry