Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.

Katasza &&&& z apobranie oby było bezbolesni ei bez płaczu
Annte albo anik. któras z was ale za boga nie pamietam która miała problem z wrastajacym paznokciem. Chcialam zapytac i jak jest teraz czy nadal boli.
Dzien dobry
Ja mała nosze hmm wydaje mi sie ze dużo , gomaga sie tego ,żeby własnie znia chodzic i jej pokazywać wszystko w około , po przebudzeniu z godzinke jest fajnie bo leży w łózeczku i sie bawi itd , potem już ja te ograniczenie męczy wiec koldra na ziemie i sobie leży,przesuwa sie obraca to jej ulubiona pozycja ale w sumie tez nie na długo
oj pilot to ona by juz dorwała i telefon ale nauczona przy pierwszym dziecku tych urzadzen jej niedaje , Bartek w tym czasie tak mi zalał śliną telefon,że przestał dzialackurcze w sumie telefon przdałoby sie zmienić chyba połoze go w zasiegu jej reki hehe
zmykam po farbe do pokoju i tu mam dylemat jaki kolr mam kupic na scinee? meble venga , łozko biale skorzane?? ostatnio mialam jasny braz i mi sie jakos nie widziało pomozcie laski:-(
Dlatego pytam bo ja mam wrażenie że jak np w niedzielę jestem u mamy i tam mały jest noszony z rąk do rąk to puzniej jest nie znośny i nic zrobić w domu nie mogę ja go zawsze biore po wybudzeniu na ręcę i gdy bardzo marudny jest gdy nie moze zasnąć..
Ja nie jestem As, ale mam tu swoje przemyslenia i sadzac z poduszkami nie bedę, bo moj maly nie siedzi spokojnie - teraz nauczyl sie rekami posługiwac i wszystko nimi szarpie - usadzenie go z poduszkami to i tak trzeba go pilnowac. sadzam go dośc czesto, co uwielbia, ale sobie na kolanach - tak jem obiady tez, zeby sie przyzwyczajal do stolu. I tez nauczylam sie karmic go tak lyzeczka - siedzi mi na kolanie bokiem a ja go karmie - i duzo lepiej sie na tym skupia niz jak byl w foteliku.
W takiej pozycji może przebywać do chwili ,kiedy nie rozluźnisię zbyt mocno i nie będzie pochylało się do przodu.
annte - no przykro mi bardzo, że jest Tobie przykro. i rozumiem Cię doskonale - nie tak dawno temu byłam gotowa spakować siebie, dzieci i wracać do szalonej matki. dużo poświęcam walcząc o nasze małżeństwo, bardzo dużo znoszę i często ulegam, ale tylko dlatego, że widzę iskierkę nadziei - nie cały czas jest dla mnie okrutny, ale jednak się zdarza, co w moim mniemaniu o miłości nie powinno mieć miejsca. w tym układzie trzymają mnie piękne dni, których jest zdecydowanie więcej. są granice, jasno przeze mnie określone i jak dotąd mm żadnej nie przekroczył, ale wystarczy raz, a nie będzie miało znaczenia, że mamy dwójkę dzieci, nie mam pieniędzy, gdzie się podziać itd, po prostu powrotu nie będzie, bo że się zmieni faceta nie wierzę, z resztą jak kogoś kochamy to nie możemy go zmieniać, tylko akceptować. zmieniać to my możemy tylko siebie.
najlepszym rozwiązaniem jest podobno rozmowa, ale z doświadczenia wiem, że mija się to z prawdą. dajcie sobie czas, powalcz, ale kiedy Twoja walka nic nie da - nie zastanawiaj się, bo poświęcenie ma granice, nie możesz się oddać cała.
aaa , przypomniałam sobie.
dfziewczyny jak sobie radzicie z odparzoną pupą? ale tak nie bardzo, tylko czerwoną? nie chcę ładować Hani nic mocnego, a że robi mi kupy przez sen, od tygodnia i nie sygnalizuje mnie, że jej nie wygodnie to mamy czerowny tyłek:/ oczywiście w nocy ją pare razy przebieram, ale i tak nie trafiam nigdy na kupę, chyba, że taką leżącą godzinę:/
annte - ja tez sie juz nie raz zastanawialam, jak to z Waszym malzenstwem jest, jak Twoj maz ciagle gdzies fruwa, tak, jakby unikal domuMusicie cos z tym zrobic, bo na dluzsza mete to ja to malo optymistycznie widze. &&& aby sie udalo!
![]()
ja zaraz sie ogarne ,zrobie zupke dla małego i pojdziemy na spacer oby skorzystac z tej pięknej pogody ;-)
Za to ja trzaskałam się okrutnie, ten kaszel mnie wykończy...:-( My dalej siedzimy w domu 
Dziś zaszalałam z tym octem jabłkowym.. i juz 3 razy byłam w wcaż mnie du.. piecze
![]()




my dziś też większość dnia na dworkumały dziś nabył 2 nowe umiejętności, samodzielnie przekręca się z plecków na brzuszek (nie do końca mnie to raduje bo mały niestety nie rozumie żeby po jedzeniu troszkę odczekać by nie ochlustać łóżka;-)) i zajada się własnymi stópkami
a więc większość dnia spędził kulając się z plecków na brzuszek i zżerając własne skarpety i stopy
w niedziele mamy w końcu ten chrzest mam nadzieje że mały będzie grzeczny![]()
