Witajcie dziewczęta. Powoli do Was wracam. Wczoraj był pogrzeb a od dzisiaj trzeba się zacząć ogarniać w nowej rzeczywistości. Dzisiaj jadę na pół dnia do pracy i Ula zostanie z tatą. Myślę, że to dobrze, bo mąż będzie miał zajęcie i mniej czasu na myślenie. Wieczorem msza za teściową. Jutro jedziemy na budowę, trzeba się z robotnikami rozliczyć. Prawdopodobnie jeszcze przed świętami przeprowadzimy się do mieszkania teściowej a naszą kawalerkę wynajmiemy. Na wiosnę trzeba będzie kontynuować budowę (teściowa zaczęła się w tym roku budować poza Łodzią- jej największe marzenie- własny domek), na chwilę obecną są postawione mury i dach więc zimę przetrwa. Kurcze- nie tak to wszystko planowaliśmy.
Dziękuję Wam serdecznie za słowa wsparcia. To dużo dla mnie znaczy.
Po wczorajszym pogrzebie ja jakby bardziej przeziębiona, mam nadzieję, że mi Uli nie rozłoży bo była z nami na cmentarzu. Profilaktycznie ma zwiększoną dawkę witaminy C i dostaje jeszcze tantum verde. Zobaczymy- może nic nam się nie rozwinie.
Zdrówka wszystkim chorowitkom.